12:45:00

Barwy lata w Drogeriach Natura.

Barwy lata w Drogeriach Natura.

Szafy kosmetyczne marek Sensique i My Secret wzbogaciły się o letnie nowości. 
Na półkach drogerii Natura pojawiły się nowe kolory trwałych pomadek w płynie oraz lakierów do paznokci ze świetlistymi mikrodrobinkami. Zestaw letnich kosmetyków dopełnia wielofunkcyjny rozświetlający puder do podkreślania kości policzkowych. Zastosowana w nim zintegrowana paleta sześciu rożnych barw umożliwia nie tylko modelowanie twarzy, lecz także wyraziste podkreślenie powiek. Wszystkie nowości dostępne są wyłącznie w drogeriach Natura oraz na www.drogerienatura.pl.



Sensique RAINBOW HIGHLIGHTER POWDER 
Multikolorowy rozświetlający puder przeznaczony do wykonywania fantazyjnych makijaży. Kolory można stosować oddzielnie lub mieszając je pędzlem. Doskonały do podkreślania kości policzkowych, sprawdza się również jako cień do powiek.
Dostępny w dwóch  wariantach: Magical i Rosy.
Waga: 7 g
Cena: 14,99 zł



My Secret I LOVE MATTE LIPS LIQUID LIPSTICK 
Trwała pomadka w płynie. Gwarantuje aksamitne, matowe wykończenie przez wiele godzin,  a zastosowane składniki nie powodują efektu wysuszenia. Dostępna w kolorze nude oraz kilku odcieniach różu.
Pojemność: 7 ml
Cena: 13,99 zł



Sensique ART NAILS   
Lakiery o metalicznym wykończeniu, które pozwolą stworzyć wyjątkowy letni manicure. Starannie dobrana formuła zapewnia długotrwały efekt mieniących się drobinek.
Dostępne w pięciu kolorach: 330 Golden Sand, 331 Coral Reef, 332 Octopus, 333 Sea Waves, 334 Mermaid.
Pojemność: 5,5 ml
Cena: 7,99 zł

Mnie bardzo przypadły nowości Drogerii Natura do gustu. Chyba w tej zapowiedzi nie ma rzeczy, której szczerze bym nie pożądała. Jak Wam podobają się nowości?

10:31:00

Haul: Buty - wiosna 2017.

Haul: Buty - wiosna 2017.

Moje najnowsze nabytki, jeśli chodzi o buty. Trzy pary pochodzą ze sklepu internetowego Deezee. Skuszona promocją majówkową nabyłam w okazyjnej cenie buty na cieplejsze dni. Za całość, z wliczoną ceną za przesyłkę zapłaciłam niewiele ponad 130 zł, więc się opłacało.

Zdecydowałam się na (choć uwierzcie mi, że wybranie tylko 3 par butów na tej stronie graniczy z cudem):

  • Szare mokasyny Famous Flamingo
  • Różowe balerinki z kokardką Alicia
  • Różowe trampki Smooth Velvet

Dodatkowo na zdjęciu widzicie moje ostatnie zakupy w Deichmannie, czyli białe tenisówki damskie Graceland w romantycznym wydaniu, które nabyłam z kartą stałego klienta za niecałe 45 zł.


Różowe trampki Smooth Velvet

Trampki są bardzo wygodne. Klasyczne, niskie sportowe obuwie pokryte różowym welurem. Idealne do codziennych stylizacji. Można je założyć zarówno do letniej sukienki, jak i dżinsów. Uwielbiam tego typu obuwie, które sprawdzi się niemalże w każdej sytuacji. Jedyny ich minus jest taki, że nie będą praktyczne przy deszczowej pogodzie. Myślę, że usuwanie z nich zabrudzeń będzie bardzo trudne, a wręcz niemożliwe.


Białe tenisówki damskie Graceland w romantycznym wydaniu

Bardziej niż normalnie wykrojone trampki z krótkim wiązaniem. Wykonane z białej tkaniny z haftami. Lekkie, z gumową podeszwą. Bardzo wygodne. Wpasują się idealnie w letnie stylizacje. Świetnie będą nadawać się do zwiewnych sukienek i krótkich szortów. Zdecydowanie można je nosić jedynie przy słonecznej, suchej pogodzie, ponieważ w deszczowe dni materiał w momencie przemoknie, tworząc nam w butach kałuże.


Szare mokasyny Famous Flamingo

Taki opis mają w sklepie deezee, z którego pochodzą. Ja jednak bardziej zakwalifikowałabym je do lordsów. Jasne, szare idealne na cieplejsze dni buciki z flamingowym motywem, w którym się zakochałam. Gdyby nie różowe ptaszki na przodzie zapewne wybrałabym inne buty. Sprawdzą się zarówno w eleganckiej stylizacji, jak i tej na co dzień. Same uznacie czy flamingi nie są za zbyt infantylnym motywem na większe wyjście. Obuwie jest bardzo wygodne i lekkie.


Różowe balerinki z kokardką Alicia

Ostatnie już buty ze sklepu internetowego deezee. Z tej pary jestem chyba najbardziej zadowolona. Bardzo wygodne, urocze baletki z dość sporych rozmiarów kokardą na przodzie. Wykonane są z zamszu. Tak jak pozostałe pary bardzo lekkie i praktyczne. Idealne zarówno do zwykłych, jak i eleganckich stylizacji. Już wiem, że będą moimi ulubionymi butami na nadchodzące lato.

Jak podobają się Wam moje zakupy? Która para butów najbardziej przypadła Wam do gustu?

23:15:00

Denko kwiecień 2017.

Denko kwiecień 2017.

Po nowościach w mojej kosmetyczce w kwietniu nadszedł czas, by przedstawić, o jakie produkty pomniejszyło się już moje, spore zaplecze kosmetyczne. Nie ma tego niestety wiele. Dokładnie mamy 8 pełnowymiarowych produktów, 9 maseczek i 3 próbki. Jednak wiem, że maj będzie zdecydowanie bardziej owocny w zużycia, bo już mam odłożone kilka pustych opakowań.


Nie wyobrażam sobie braku w mojej kosmetyczce suchych szamponów marki Batiste. Od momentu, kiedy na stałe weszły w asortyment drogerii, zawsze mam jeden pod ręką. To chyba szóste zużyte opakowanie. Ostatnio skończyłam wersję Bare Natural & Light Dry Shampoo. Bardzo przyjemny, delikatny zapach. Tak jak w przypadku innych suchych szamponów marki produkt działa bezbłędnie. Używamy, tak samo jak lakieru do włosów, czyli trzymając spray w odpowiedniej odległości od naszej głowy, psikamy nieświeże włosy. Ja zawsze jeszcze lekko przecieram je suchym ręcznikiem, a na koniec dokładnie wyczesuje.

Kolejnym z produktów przeznaczonym do pielęgnacji włosów jest balsam myjący do włosów z betuliną od marki Sylveco. Produkt jest bardzo wydajny i dobrze myje włosy. Trzeba się jednak trochę namęczyć z jego pienieniem. Jest idealny dla osób z wrażliwą skórą głowy, bo zawiera jedynie naturalne składniki. Jednak przed jego zakupem powąchajcie balsam, bo niestety, ale zapach jest bardzo intensywny i ja musiałam się do niego długo przyzwyczajać.

Ostatnim sprzymierzeńcem w walce o moje piękne i zdrowe włosy jest mini szampon marki KLORANE, czyli szampon na bazie chininy i witamin B. Do kupienia w aptece Amica. Produkt jest bardzo gęsty i wydajny, bo taką buteleczką głowę umyłam około ośmiu razy. Pachnie ziołowo, ale nie intensywnie. Dobrze się pieni i nie podrażnia naszej skóry głowy. Po stosowaniu moje włosy były przyjemniejsze w dotyku i bardziej błyszczące. Zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania.


Po raz kolejny w moim denku możecie spotkać żel pod prysznic marki Isana. Tak jak wcześniej wspominałam, jestem ich fanką, bo są tanie, dobre i wydajne. W zeszłym miesiącu do kosza trafiła koala w tym miś panda o owocowym zapachu. Produkt ładnie się pieni, dobrze rozprowadza i nie wysusza skóry. Jedynym minusem jest fakt, że po kąpieli nie czuć już truskawkowej woni, ale i tak zwykle po prysznicu sięgam po balsam do ciała, więc dla mnie nie ma to większego znaczenia.

Zużycia obejmowały dwa pełnowymiarowe produkty marki Balea, czyli mydło w płynie sensitiv z aloesem oraz peeling do ciała jagody i magnolia. Tę niemiecką markę odkryłam kilka miesięcy temu dzięki dziewczynom z portalu urodowego DressCloud i od tamtej pory wiem, że na prawdę warto sięgać po produkty tej firmy. Można ją nieco porównać do wspomnianej już wcześniej Isany, ale opakowania i gama zapachowa jest o wiele bardziej urozmaicona. Wkład do mydła o aloesowym zapachu sprawdził się bardzo dobrze. Ładnie usuwa brud, dobrze się pieni, przyjemnie i delikatnie pachnie i jest wydajny. Dodatkowo dba o nawilżenie naszych dłoni. W zapachu peelingu do ciała byłam zakochana od pierwszego użycia silna nuta zapachowa magnolii i delikatne jagodowe akcenty uprzyjemniały mi prysznic przez ponad miesiąc. Można nieco porównać go do delikatniejszej wersji peelingu typowo cukrowego, który dobrze złuszcza martwy naskórek. Przy codziennym stosowaniu starczył mi na około 1,5 miesiąca, więc jest wydajny. Do jego minusów jednak zaliczyłabym zamknięcie opakowania, bo dwa razy złamałam na nim paznokieć, zanim doszłam do tego, jak skutecznie otwierać ten produkt.


Nie wiem, jak to się stało, ale schowałam do szafki z kosmetykami krem do rąk naszej rodzimej marki Vianek i o nim kompletnie zapomniałam. Jego recenzję publikowałam już na blogu i wiecie, że byłam z niego bardzo zadowolona. Jednak moja kolekcja kosmetyków pielęgnacyjnych do dłoni rozrasta się w takim tempie, że nie wiem, czy w najbliższym czasie zakupię ten sam lub podobny produkt. Obecnie testuję całą kolekcję pokemonową od Tony Moly i już mam upatrzone kolejne azjatyckie kremy do rąk, więc oby więcej zużyć w tej kategorii, bo wtedy z czystym sumieniem można nabywać nowości. Kolejną zachomikowaną resztką był kolejny krem z ziaji z serii liście manuka. Więcej o nim znajdziecie w poprzednim denku. Ostatnim z prezentowanych kosmetyków jest tusz do rzęs marki KOBO Professional - Ideal Volume, który już resztkami sił towarzyszył mi w kwietniu. Produkt cechuje mocna, czarna pigmentacja. Sprawia on, że nasze rzęsy są mocno pogrubione, więc kobiety, które stawiają na wydłużenie, nie będą z niego zadowolone. Polecam jako maskarę do zwykłych, dziennych makijaży.


W tym miesiącu dotarło do mnie kilka maseczek w płachcie, które na stałe wprowadziłam do swoich rytuałów pielęgnacyjnych. Dodatkowo zużyłam dwie gratisowe próbki, które dotarły do mnie wraz z zamówieniami. Muszę sukcesywnie testować, co mi tu dorzucają do przesyłek, bo koszyczek z próbkami pomału się przepełnia. Zużyłam wszystkie maseczki marki Balea i szczerze powiedziawszy, stawiam na koreańskie cuda.

Maseczki i próbki:

Recenzje maseczek Balea (melonowa i z minerałami z morza martwego) znajdziecie w poprzednim denku.

BALEA Maseczka biała herbata i wiśnia
Cudownie pachnący specyfik. Powiem szczerze, że chętnie zaopatrzyłabym się w balsam do ciała o takich właśnie zapachu. Maseczka ma kremowo-żelową konsystencję, czyli taką jak w przypadku melonowej. Po zmyciu skóra jest widocznie napięta i odżywiona.

Tony Moly Pokemonowa edycja maseczka w płachcie Charmander - Rozjaśnianie
Dobrze dopasowana maseczka w płachcie o cudownym grejpfrutowym zapachu. Ma za zadanie rozjaśnić naszą cerę. Po ściągnięciu jej z twarzy mamy uczucie głębokiego nawilżenia i cera jest bardziej promienna. Maseczka jest dobrze dopasowana, a nadmiar esencji spokojnie starcza nam na pokrycie szyi.

Tony Moly Pokemonowa edycja maseczka w płachcie Meowth - Odżywianie
Pokemonowy kot kryje w sobie odżywiającą maseczkę w płachcie o słodkim, waniliowym zapachu. Przez moment drażnił mnie ten zapach, bo nie jestem jego fanką, ale po chwili się przyzwyczaiłam i oddałam relaksowi.  Skóra widocznie odżywiona i bardzo gładka po aplikacji.

Sexy Look Maseczki w płachcie ze złymi charakterami
Na temat tych maseczek w najbliższym czasie będziecie mogli przeczytać post. Jestem z nich bardzo zadowolona. Czarne charaktery też mogą być pomocne w walce o ładną skórę, choć same podobizny na opakowaniach o tym nie świadczą.

MAKE P:REM próbka żelu do mycia twarzy
Bardzo dobrze pieniący się kosmetyk. Dokładnie oczyszcza naszą skórę i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Ma neutralny zapach i jedną saszetką byłam w stanie pokryć pianą całą twarz. Sądzę, że pełnowymiarowe opakowanie jest bardzo wydajne.

PURITO Pure Hyaluronic ACID 90 Serum
Moja pierwsza i z pewnością nie ostatnia styczność z kosmetykiem na bazie kwasów. Esencję nałożyłam na noc i przyznam, że po przebudzeniu moja skóra wyglądała naprawdę świeżo i żaden nowy, nieproszony gość nie pojawił się na mojej twarzy, a ostatnio często mi się to zdarza. Spowodowane jest to głównie przez niewłaściwą dietę, przemęczenie oraz stres. Mam nadzieję, że sytuacja ulegnie szybko poprawie. Rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania tego serum.

Tyle z mojego denka, a jak u Was minął kwiecień? Chętnie poczytam o tym, co udało się Wam zużyć w zeszłym miesiącu.

14:01:00

Nowości w kosmetyczce - kwiecień 2017.

Nowości w kosmetyczce - kwiecień 2017.
Kwiecień chciał nam pokazać, że niestety lato nie śpieszy się z przyjściem. Ostatnie dni marca dały nam złudną nadzieję, że cieplejsze dni są już za rogiem, a tymczasem czekały na nas długie, deszczowe, depresyjne czasy. Starałam się je umilić przy pomocy internetowych zakupów. Skorzystałam też z kilku promocji. Nabytków jest sporo, ale sądzę, że nie przesadziłam z ilością w tym miesiącu. Ominął mnie Rossmannowy szał i jestem z tego powodu dumna.


Zakupy na ebayu ostatnimi czasy wciągnęły mnie bez reszty. Zamawiam dość sporo z tego serwisu, mimo że na paczkę trzeba dłużej czekać, zwykle od dwóch tygodni do miesiąca. Na zdjęciu powyżej widoczne wszystkie paczki z pierwszej połowy kwietnia. Znalazłam w nich:
  • Tonymoly Pokemon Hand Cream Hand Treatment - Jammanbo (kolejny krem do rąk z Pokemonowej kolekcji)
  • Szczotka oczyszczająca pory
  • Missha All Around Safe Block Aqua Sun Gel SPF30 Sunscreen SunCare Lotion (krem z filtrem)
  • THE FACE SHOP Hold Me Hand Cream Fennec Fox (krem do rąk w uroczym opakowaniu z liskiem)
  • NEW LOVEMORE x Disney Beauty and the Beast beautiful Rose Lip Essence (balsam do ust)
  • Etude house Wonder Pore Freshner (Toner)


Odwiedziłam sławną już w Krakowie Drogerię Pigment i zaopatrzyłam się w nowy Batiste. Tym razem mój wybór padł na wersję tropikalną, która przecudownie pachnie. Dodatkowo musiałam kupić nowy szampon do włosów. Wybrałam popularny wśród włosomaniaczek szampon marki Biolaven. 

Dwie paczki prosto z Azji, a w nich znalazłam maseczkę peel off z pokemonowej edycji (TONYMOLY Buried Digda Pop Up From The Ground Peel Off Pack) i ślimakowy krem-żel z mizona (Mizon, Snail Recovery Gel Cream).


Osiem maseczek w płachcie, które nie tylko cieszą oczy swoimi niebanalnymi opakowaniami, ale również pomogą nam dbać o naszą skórę. Zdecydowałam się na Pokemonową kolekcję od Tony Moly oraz złe charaktery z bajek Disneya od Sexy Look.


Czarne maski w płachcie ze złymi charakterami. Odpowiednio do charakteru jest przypisana właściwość maseczki i w ten oto sposób mamy:

  • Urszula - Nawilżanie
  • Cruella - Ujędrnianie
  • Zła królowa - Rozjaśnianie


5 maseczek do twarzy od Tony Moly z limitowanej, pokemonowej edycji, na punkcie której dostałam bzika i wiedziałam, że muszę je mieć (TONYMOLY Pokemon Mask Sheet 5pcs set).

W zestawie znajdziemy:
  • Pikachu -Miód- Nawilżanie
  • Charmander -Grapefruit- Rozjaśnianie
  • Squirtle -Lotos- Nawilżanie
  • Bulbasaur -Zielona herbata- Dbanie o pory
  • Meowth -Wanilia- Odżywianie


Kolejna ebayowa zdobycz, czyli uroczy zestaw startowy (Skincare Cream Welcome Kit) od Etude House zawierający 4 próbki najpopularniejszych kremów marki, czyli: True Relief Moist Cream, Honey Cera Cream, Pink Vital Water Cream i Zero Sebum Fresh Gel. Każdy słoiczek mieści po 10 ml produktu. W biedronce przygarnęłam mydło w płynie marki Linda o zapachu cytryny i werbeny. Dodatkowo podkład od Rimmela Fresher Skin. 


Udało mi się skorzystać z promocji w Yves Rocher, gdzie za zamówienie o wartości 200 zł zapłaciłam jedyne 100 zł, a dokładnie 120 zł, bo domówiłam jeszcze produkt tak, by przesyłka była darmowa. Oczywiście nie wszystkie produkty dla mnie, część z nich pójdzie na prezenty. Na tym zdjęciu znajdziecie:

  • Relaksujący żel pod prysznic i do kąpieli lawenda & jeżyna
  • Relaksujące mleczko do ciała lawenda & jeżyna
  • Energizujący żel peelingujacy pod prysznic mango & kolendra
  • Energizujący żel pod prysznic i do kąpieli malina & mięta pieprzowa
  • Sensitive Vegetal - próbki zestaw


Dalsza część zamówienia:
  • Monoi de Tahiti Szampon-żel pod prysznic 
  • Monoi de Tahiti Nawilżająca mgiełka do ciała
  • Żel pod prysznic Grejpfrut z Florydy
  • Energizujące mleczko do ciała malina & mięta pieprzowa
  • Kwiat wiśni - woda toaletowa 
  • Żel pod prysznic Un Matin au Jardin Kwiaty wiśni
  • Mleczko do ciała Un Matin au Jardin Kwiaty wiśni
  • Ekologiczny szampon do włosów
  • Relaksujące mleczko do ciała oliwka & petit grain


W ostatni dzień kwietnia dotarła do mnie urocza opaska z uszami, która ma mi pomóc utrzymać moje włosy w ryzach podczas pielęgnacyjnych czynności oraz maseczka w płachcie od The Face Shop z kolekcji bajkowej (Disney MIKE MONSTROUS MOISTURIZING FACE MASK PACK).


Moje próbkowe szaleństwo tego miesiąca. Dość sporo sampli zupełnie nowych dla mnie produktów. Jedyne czego się obawiam to fakt, że wszystkie z kosmetyków uznam za cudowne i będzie trzeba kupić pełnowymiarowe opakowania. Znajdziecie tu próbki takich firm jak: mixa, tony moly, a'pieu, innisfree, etude house.

23:46:00

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.


Firmę Tony Moly zna każda kobieta, która, choć od czasu do czasu odwiedza Sephorę. Nie sposób oprzeć się uroczym opakowaniom, które wręcz zdobią drogeryjne półki. Na moim blogu mogłyście już przeczytać o kilku produktach tej firmy:

      Dziś słów kilka na temat balsamu do ust zamkniętym w małym bananie. Po pierwsze kosmetyk znajduje się na breloczku, który możecie przyczepić do kluczy lub telefonu. Jest niewielkich rozmiarów, co znaczy jedynie tyle, że może towarzyszyć Wam wszędzie. Jednak jest i druga strona medalu, a mianowicie fakt, że produktu nie znajduje się wiele w opakowaniu. Konsystencja przypomina nieco masełko do ust, które dość szybko się wchłania, lecz następuje to po nałożeniu jedynie niewielkiej ilości produktu. Jak przesadzimy z grubą warstwą, to nie zostanie on wchłonięta i pozostawi tłustą maź na naszych wargach, więc tutaj musimy uważać.


      Produkt delikatnie pachnie bananem. Zapach jednak nie jest tak intensywny, jak w przypadku kremu do rąk z tej serii. Ładnie nawilża i widocznie odżywia skórę ust. Możemy śmiało stosować go jako produkt pielęgnacyjny, a nie jedynie w formie gadżetu. Po regularnym stosowaniu wszystkim suchym skórką mówimy zdecydowane „Do widzenia” i śmiało możemy sięgać po matowe pomadki. Jeśli chodzi o wydajność, to jest ona dobra jak na taką pojemność, bo 7 g jest w stanie posłużyć nam przez cały miesiąc codziennego użytkowania. Jego cena jest dość wysoka, bo wynosi ona 35 zł, ale myślę, że warto, bo nie płacimy jedynie za ładne opakowanie, ale również za warty uwagi produkt skrywany w środku. Osobiście mówię mu zdecydowane tak i zabieram się do testowania pozostałych balsamów do ust tej marki w mojej kosmetyczce, czyli wisienki i małej pandy.

      Któraś z Was już używała lub skusiłaby się na nieco owocowe nuty w swojej pielęgnacji?

      13:52:00

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura - wiosna 2017.

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura - wiosna 2017.

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura
      Marki Kobo Professional i My Secret rozszerzają swój asortyment o kolejne nowości kosmetyczne, które pozwolą na wykreowanie trwałego, matowego makijażu, z domieszką nasyconych wiosennych barw. Dostępna w nowej ofercie baza pod makijaż zneutralizuje niedoskonałości twarzy, a wodoodporne cienie w woskowym kremie zapewnią długotrwałe krycie na powiekach. Do uzupełnienia makijażu o delikatny naturalny rumieniec dobrze sprawdzi się paleta trzech odcieni róży, a matowe pomadki KOBO w pięciu nowych kolorach pozwolą na wyraziste
      podkreślenie ust. Wszystkie nowości dostępne są wyłącznie w drogeriach Natura oraz na www.drogerienatura.pl.



      KOBO Professional Anti Redness Make-up primer
      Baza pod makijaż, która neutralizuje popękane naczynka, cienie pod oczami oraz zaczerwienienia. Zielony odcień wyrównuje koloryt cery poprzez rozjaśnienie niedoskonałości i ich optyczne rozmycie, pozostając jednocześnie niewidoczny na skórze. Baza sprawia, że cera staje się aksamitna i matowa. Przeznaczona do stosowania miejscowo pod podkład.
      Pojemność: 20 ml
      Cena: 19,99 zł



      KOBO Professional Pearly Cream Eye Shadow
      Wodoodporny perłowy cień w woskowym kremie. Formuła wzbogacona o witaminę E oraz nawilżający ester z ziaren moreli, zapewnia długotrwałe przyleganie cieni do powiek. Dostępne w 4 kolorach: 01 Soft Peach, 02 Aqua Blue, 03 Copper, 04 Champagne.
      Waga: 6 g
      Cena: 17,99 zł



      KOBO Professional Matte Lips Lipstick
      Pomadka, która zapewnia ustom matowe wykończenie i pełne nasycenie kolorem. Równomiernie się nakłada oraz długo utrzymuje na ustach. Połączenie specjalnie dobranych polimerów oraz składników aktywnych pozwala ustom utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, jędrności oraz wygładzenia. Dostępne w pięciu kolorach: 421 Mandarine, 422 Raspberry Kiss, 423 Lechee Tree, 424 Night Butterfly, 425 Glass of Wine.
      Waga: 4,5 g
      Cena: 16,99 zł


      KOBO Professional Pearly Blush Palette
      Paleta trzech harmonijnie dobranych odcieni perłowych róży. Pozwalają na wyraziste podkreślenie kości policzkowych, dodając twarzy młodzieńczego i zdrowego wyglądu. Łatwo rozprowadzają się na policzkach, imitując naturalny rumieniec.
      Waga: 10 g
      Cena: 24,99 zł



      My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette
      Paleta cieni do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego, w bardziej zdecydowanym stylu. Jedwabista, silikonowo mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Są hipoalergiczne. Dostępne w trzech kompozycjach kolorystycznych: Magical Girl, Tropical Romance, Naked Beauty.
      Waga: 5,4 g
      Cena: 16,99 zł

      Jak podobają się Wam wiosenne nowości? Co chętnie przygarnęłybyście do swoich kosmetyczek?

      17:59:00

      Oszczędzaj z Refunder.pl.

      Oszczędzaj z Refunder.pl.

      Coraz więcej z nas robi zakupy w sieci. Nie oszukujmy się, jest prościej, mamy możliwość porównania cen i spokojnego rozważenia zakupu danego produktu nie ruszając się z miejsca. Dodatkowo w internecie możemy znaleźć wiele okazji, a teraz dodatkowo jeszcze otrzymać częściowy zwrot pieniędzy z danego sklepu. Jedyne co musimy zrobić to zarejestrować się na Refunder.pl, wyszukać odpowiedniego sklepu oraz produktu, który nas interesuje. Zawsze przed zakupami proponuje również dokładnie przejrzeć zakładkę z obecnymi kampaniami, gdzie dane rzeczy możemy nabyć nawet kilkadziesiąt procent taniej.


      Do wyboru mamy już niemalże 600 sklepów z różnych kategorii. Moda, uroda, akcesoria do domu i dla naszych pupili, gadżety i sprzęt AGD. Myślę, że jesteśmy w stanie znaleźć tu wszystko czego dusza zapragnie. Przy każdym sklepie mamy informację ile zwrotu dostaniemy za dane zakupy zwykle mieści się to w przedziale od 2 - 7 %. Doliczając do tego kupony rabatowe, które stale są zmieniane wychodzi czasem na prawdę spora różnica w cenie między produktem kupionym online i tym np. w galerii handlowej.


      Do wyboru mamy już niemalże 600 sklepów z różnych kategorii. Moda, uroda, akcesoria do domu i dla naszych pupili, gadżety i sprzęt AGD. Myślę, że jesteśmy w stanie znaleźć tu wszystko, czego dusza zapragnie. Przy każdym sklepie mamy informację ile zwrotu dostaniemy za dane zakupy, zwykle mieści się to w przedziale od 2 - 7 %. Doliczając do tego kupony rabatowe, które stale są zmieniane, wychodzi czasem na prawdę spora różnica.


      Jak widzicie w najpopularniejszym ze sklepów, a raczej ogromnych internetowych bazarów, bo ja tak nazywam popularny AliExpress również otrzymacie zwrot pieniędzy za zakupy. Nie tylko za zakupy, a również w sektorze usługowym możemy zaoszczędzić. Jak pokazuje ranking, nawet zamawiając pizze, idąc do kina lub bookując pokój hotelowych przysłowiowych „kilka groszy” zostaje nam w kieszeni. Pamiętajcie, że to rzeczy, z których korzystacie na co dzień lub i tak od dłuższego czasu planowaliście zakup. Najprościej mówiąc, rzeczy potrzebne, Dlaczego więc nie mielibyście skorzystać z okazji i trochę zaoszczędzić?

      Rejestrując się na Refunder.pl, nie płacicie kompletnie nic, więc nie inwestując ani złotówki jesteście w stanie po kilku zakupach z serwisu przelać sobie pieniądze wprost na konto i ponownie cieszyć się z ich wydawania, bo jak powszechnie już wiadomo, pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy i owszem. Tym miłym akcentem kończę i obiecuję, już ostatni raz, namawiam do rejestracji i owocnych zakupów.

      #refunder #zmniejszkoszty

      22:44:00

      Recenzja: Linia Sensual od Laboratorium Kosmetycznego Joanna.

      Recenzja: Linia Sensual od Laboratorium Kosmetycznego Joanna.

      Polska marka Laboratorium Joanna rozpieszcza nas co rusz swoimi nowościami. Seria Sensual to linia produktów, na które każda z nas powinna skierować swoją uwagę. Dlaczego? Z dwóch istotnych i przemawiających do kobiet powodów, bo są tanie i dobre. Myślicie, że takie produkty nie istnieją? Nic bardziej mylnego. Postaram się Wam nieco przybliżyć produkty, które miałam okazję testować.


      Kremowy żel pod prysznic Sensual z aloesem
      Zacznijmy może od największego kosmetyku, czyli pół litrowego żelu pod prysznic. Jego konsystencja jest dość kremowa i idealna. Nie jest zbyt rzadka ani nazbyt gęsta. Nie musimy więc gimnastykować się z butelką, tudzież nie zachodzi sytuacja, że produkt wycieka nam przez palce i cały nasz prysznicowy brodzik jest w mazi, a my w sumie nie mamy na sobie jeszcze ani jednej kropelki. Dzięki temu jego wydajność jest spora i będzie nam towarzyszył dłuższy czas, biorąc pod uwagę jego pojemność. Bardzo ładnie pachnie. Mocno wyczuwalna nuta aloesowa, która utrzymuje się jeszcze dobrych kilka godzin po umyciu ciała. Lekko się pieni, ale nie tworzy intensywnej piany. Dobrze oczyszcza skórę i przy okazji lekko nawilża. Z pewnością jeden z lepszych żeli pod prysznic, z jakim miałam do czynienia, a jak się zapewne domyślacie, testowałam ich sporo.


      Balsam do ciała z proteinami jedwabiu
      Po solidnym prysznicu, pora na nawilżanie. Dlatego kolejnym z produktów jakie Wam przedstawię jest balsam o nieco mniejszej pojemności (200 g), a w jego składzie znajdziemy proteiny jedwabiu. Składnik ten ma zadanie tworzenie na skórze ochronnej warstwy, która widocznie ją wygładzi. Konsystencja dość gęsta, ale szybko się wchłania. W zapachu wyczuwam woń brzoskwiń i powiem szczerze, że jak najbardziej aromat tego kosmetyku trafia w moje gusta. Łatwa aplikacja i widoczna poprawa stanu skóry przy dłuższym stosowaniu. Jeśli chodzi o wydajność, to nie wiem, czy aż tak polubiłam się z tym balsamem, czy niestety produkt szybko znika z opakowania. Stosując niemalże codziennie od 3 tygodni, widzę, że już niewiele mi go pozostało. Zapewne skuszę się na inny wariant z tej serii.


      Na koniec dwie tubki. Ta po lewej stronie kryje w sobie krem do rąk i paznokci kozie mleko, natomiast ta po prawej to nic innego jak krem do stóp z kolagenem morskim. 

      Krem do rąk sprawdza się bardzo dobrze. Testowałam już kosmetyk typu z ziaji, też z serii kozie mleko i aż takiego zachwytu nie było. Owszem, uważam, że oba produkty są godne uwagi, jednak ten moim  zdaniem  jest zdecydowanie lepszy, ponieważ szybciej się wchłania i ma nieco lżejszą konsystencję. Dodatkowo Laboratorium Joanna postarało się, by przyjemny zapach utrzymywał się dłużej na skórze. Ładnie nawilża i jest ideałem zarówno na lato, jak i na zimę. Opakowanie bardzo proste i wygodne w użytkowaniu. Nie ma problemu z wydobywaniem odpowiedniej ilości kosmetyku. Na portalu DressCloud, z którego już od jakiegoś czasu chętnie korzystam, dziewczyny również zachwalają ten produkt. Sądzę, że nie potrzeba więcej argumentów, by zachęcić Was do zakupu.

      Krem do stóp to idealne rozwiązane na wiosenną porę, by odpowiednio przygotować nasze stopy do lata, gdzie wciąż są eksponowane i muszą ładnie wyglądać. Wiadomo, że jego stosowanie nie zastąpi peelingu, ale gdy już pozbędziemy się zgrubiałego naskórka, to specyfik ten umożliwi nam utrzymanie w dobrej formie. Szybko się wchłania i ma lekką, kremową konsystencję. Przyjemnie i świeżo pachnie, lecz zapach nie utrzymuje się zbyt długo. Ja po aplikacji zakładam na moment skarpety, by produkt dobrze się wchłonął. Tak jak w przypadku kremu do rąk opakowanie bardzo proste i praktyczne. Używam od około miesiąca i zużycie jest mało widoczne, więc jak najbardziej możemy zaliczyć ten krem do wydajnych kosmetyków.

      Mam nadzieję, że choć trochę rozwiałam Wasze wątpliwości pt. "Czy warto mieć kosmetyki z tej serii w swojej kosmetyczce?". Jeśli macie jakieś ulubiony produkty od Laboratorium Joanna to chętnie poczytam o nich w komentarzach.

      11:01:00

      Nowości w kosmetyczce - marzec 2017.

      Nowości w kosmetyczce - marzec 2017.

      Czas mija mi ostatnio zbyt szybko. Dopiero co przedstawiałam Wam spóźniony haul z lutego, a już zaczynamy kwiecień. Tym razem na czas nowości, które zawitały do mnie w marcu. Trochę tego jest, a dodatkowo fakt, że doszła do mnie pierwsza, upragniona, wyczekana paczka z Korei niezmiernie mnie cieszy i czekam już na kolejne azjatyckie kosmetyki, których planowane dostawy są w kwietniu i w maju.


      4 produkty z najnowszej kolekcji marki Artdeco Cover & Correct:

      • 3 korektory na różne problemy skóry Artdeco Color Correcting Sticks (zielony, fioletowy i pomarańczowy)
      • Transparentny puder utrwalający makijaż Artdeco Setting Powder Compact

      Produkty z kolekcji od kwietnia będziecie mogły kupić w sieci perfumerii Douglas oraz sieci perfumerii prywatnych.


      Nawilżające produkty do twarzy od Natura Care:
      • Nawilżająca maseczka 
      • Oczyszczająca maseczka 
      • Odświeżający płyn micelarny
      • Płyn dwufazowy do demakijażu oczu
      • Żel do mycia twarzy – odświeżający
      • Żel-peeling do mycia twarzy – oczyszczający


      Kolejne nowości w Drogeriach Natura:
      • MY SECRET LIPS LOVING COLOR LIP SATIN.
      • MY SECRET BLUSHER.
      • KOBO COLOUR TRENDS. (3 nowe odcienie)
      • KOBO SMOKY EYES PENCIL.
      • SENSIQUE COLOR CORRECTING PALETTE.
      • SENSIQUE Strobe Lighting Powder.


      Wspomniane już wcześniej kremy do rąk z limitowanej edycji pokemonowej od Tony Moly

      Dwie wersje:
      • Eevee - pudrowy zapach
      • Purin - brzoskwiniowy aromat
      Kupione na eBay u sprzedawcy beautynetkorea. Próbki widoczne na zdjęciu przy zakupieniu dwóch wersji są darmowe.


      NERIUM AD - krem na noc i krem pod oczy. Zaczynam testowanie tych innowacyjnych kremów z Kanady i USA. Podobno bardzo ładnie likwidują blizny potrądzikowe. Dokładnie sprawdzę i podzielę się rezultatami i opinią.

      To by było na tyle w tym miesiącu. Co ciekawego znalazło się w Waszych kosmetyczkach?
      Na jakie recenzje będziecie najbardziej czekać?

      22:18:00

      Denko luty i marzec 2017.

      Denko luty i marzec 2017.

      Nie tylko samymi zakupami człowiek żyję. Ja niesamowicie cieszę się, gdy udaje mi się zużyć kosmetyk do końca. Wreszcie udało mi się założyć w szafce w łazience "denkowe pudełko" i skrupulatnie odkładać puste opakowania.  Lista produktów, które dosłownie wykończyłam w marcu i pod koniec lutego:
      1. Yope- figowe mydło do rąk
      2. Balea- mydło w płynie Pitaya & Cocos 
      3. Isana- Kremowy żel pod prysznic z ekstraktem z magnolii do skóry suchej Elegance
      4. Isana- Krem pod prysznic o orzeźwiającym zapachu Keep Calm
      5. Tołpa- Green Matujący żel-peeling do mycia twarzy
      6. Ziaja- Liście Manuka, Krem nawilżający balans korygująco-ściągający
      7. Natura Care- Regenerujący krem do rąk
      8. Cettua- Nose Strips, paski oczyszczające na nos
      9. Lovely- Tusz do rzęs Curling Pump Up Mascara 
      10. Skin79 - Clean-on 2 STEP nose pack 
      11. Natura care- Nawilżająca maseczka do twarzy
      12. Natura care- Oczyszczająca maseczka do twarzy
      13. Balea- Maseczka minerały z morza martwego 
      14. Balea- Maseczka -Melonowa Creme-Gel 


      Jestem wielką fanką żeli pod prysznic marki Isana. Po pierwsze są tanie, a po drugie dobre. Te dwa powody moim zdaniem są przekonujące, by je nabyć i zużywać. Elegance ma kremową konsystencję i przyjemny, lekko kwitowy zapach. Wersja z Koalą jest cytrusowa, orzeźwiająca, idealna na poranne przebudzenie. Opakowanie z misiem kryje w sobie dość gęsty żel, który wydaje mi się, że jest wydajniejszy niż elegancka opcja. Oba zużyte z nieukrywaną przyjemnością.

      Pracując z żywnością mam manię mycia rąk. Zużywam dość sporo pompkowych milusińskich i wkładów do nich. Figowego bażanta z Yope nie będę bliżej opisywać, ponieważ rozprawkę na jego temat możecie przeczytać już w jednym z poprzednich artykułów. Po pierwszej styczności z marką Balea jestem pewna, że to nie nasza ostatnia przygoda. Mydełko o zapachu pitaji i kokosa rozbudza zmysły, a po aplikacji kremu do rąk z tej samej serii byłam wniebowzięta. 


      Matujący żel-peeling do mycia twarzy od tołpy zakupiłam w biedronce ok. 3 miesiące temu. Dzielnie czekał na swoją kolej. Bardzo ładnie oczyszcza, lecz jeśli chodzi o stosowanie go jako peeling, mówię zdecydowanie nie, bo drobinki są zbyt duże i jedynie lekko masują naszą cerę. Przyjemnie, świeżo pachnie i polecam stosowanie zarówno rano, jak i wieczorem. Wydajność oceniłabym jako dobrą, bo opakowanie starczyło mi na około półtora miesiąca. 

      Krem nawilżający Liście Manuka z oczyszczającej serii od Ziaji. Mam w zapasie jeszcze jedno opakowanie, ale zaprzestałam stosowania i leżały sobie tak i czekały (aż sobie sklerotyczka o nich przypomni), więc w ostatnim miesiącu, gdy jego data ważności jeszcze nie przekroczyła deadline, postanowiłam, że wrócę do delikwentów. Lekki, szybko wchłaniający się produkt, z niskim filtrem przeciwsłonecznym. Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. W lecie zamierzam sięgnąć jednak po coś z mocniejszą ochroną przed promieniami UVA i UVB. 

      Krem do rąk od Natura Care, który pokochałam od pierwszego użycia i wychwalałam już na blogu. Sądzę, że jedna pieśń triumfalna wystarczy.


      Z kolorówki mamy tylko jeden produkt, czyli kultową już żółtą maskarę od Lovely. O ile dobrze pamiętam to moje czwarte zużyte opakowanie. Maskara ładnie wydłuża i rozczesuje rzęsy. Spokojnie wytrzymuje cały dzień. Szkoda jedynie, że nie jest wodoodporna. Jednak w takiej cenie nie znajdziecie nic lepszego.

      Maseczki i paski oczyszczające:
      Cettua- Nose Strips, paski oczyszczające na nos
      Dwa pierwsze spotkania to była totalna klęska. Kompletnie nic nie "wyciągnęły", a jedynie zostawiły trochę kleju na nosie. Jednak po oglądnięciu tutoriali na temat czarnych, cudownych masek z węglem zawsze dziewczyny "otwierały pory" przy pomocy ciepłego ręczniczka nałożonego na wybraną część twarzy. Postąpiłam tak samo, przykleiłam plasterek, lekko zwilżyłam i może nie było efektu "Wow", ale odrobinę zanieczyszczeń usunęły.

      Skin79 - Clean-on 2 STEP nose pack 
      Maseczka marki SKIN79 z jeżykiem. Zestaw dwóch płatków na nos ma na celu usunięcie naszych zanieczyszczeń skóry oraz działanie kojące na tę partię twarzy. Do kroku pierwszego, czyli oczyszczania mam pewne zastrzeżenia, bo mimo wcześniejszego otwarcia porów niewiele zaskórników "wyszło z nosa", może lepszym byłoby tu stwierdzenia "zostało wyrwanych". Jednak drugi krok, czyli kojący plaster żelowy już jak najbardziej przypadł mi do gustu i może jedynie w moim odczuciu, ale jednak zauważyłam, że moje zaskórniki zrobiły się jaśniejsze, a skóra na nosie ewidentnie odświeżona.

      Balea- Maseczka minerały z morza martwego 
      Maseczka ładnie pachnie, dosłownie czujemy jakbyśmy właśnie stali na brzegu morza. Zakwalifikowałabym tę woń do świeżych aromatów. Maska ma szary kolor i jest dość szorstka. Zmywając ten produkt, fundujemy sobie dobry peeling twarzy. Po zmyciu mazi nasza skóra jest widocznie odświeżona, promienna i delikatna w dotyku (zużyte na razie 1/2 maseczki, mam jeszcze drugą saszetkę). Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

      Balea- Maseczka -Melonowa Creme-Gel 
      Przyjemnie, świeżo i owocowo pachnąca maseczka. Żelowa konsystencja sprawia, że mimo takiej samej objętości jak w przypadku produktu z minerałami z morza martwego, ten starcza na dwie aplikacje. Ładnie nawilża i odświeża skórę. Po zmyciu mamy lekki efekt ściągnięcia, ale szybko on mija. Zastrzeżenie dla osób z wrażliwą skórą, skłonną do alergii- może uczulać. Ja na szczęście nie mam żadnych negatywnych reakcji organizmu na produkty tej marki.

      Natura care- Nawilżająca maseczka do twarzy
      Nowe maseczki od Natura care. Pierwsza przeze mnie przetestowana, czyli nawadniająca ma za zadanie sprawić, by nasza skóra była gładka i nawilżona. Delikatnie pachnie. Nie zmywamy jej intensywnie wodą, lecz nadmiar ścieramy wacikiem z twarzy. Ładnie i szybko się wchłania, a po aplikacji nasza skóra wygląda świeżo. Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

      Natura care- Oczyszczająca maseczka do twarzy
      Oczyszczająca maseczka ma dość intensywny zapach w ziołowym tonie. Zieloną papkę nakładamy na twarz i po 15 minutach zmywamy intensywnie wodą. Szczerze powiem, że skóra po niej oprócz tego, że jest ładnie odświeżona, to dodatkowo mniej widoczne stają się zaskórniki i wszelkie niedoskonałości. Zdecydowanie pomaga w uspokojeniu wszelkich stanów zapalnych skóry. Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

      Jak Wasze zużycia?
      Znacie prezentowane prze zemnie produkty?
      Copyright © 2016 Lifestyle by Ladyflower. , Blogger