00:08:00

Nowości w kosmetyczce - maj 2017.

Nowości w kosmetyczce - maj 2017.
Już wiecie jakie kosmetyki zostały zużyte w maju, a teraz przedstawiam Wam produkty, o jakie powiększyła się moja kosmetyczka. Jest tego trochę, ale jak obojętnie przejść koło takich cudowności? Muszę koniecznie zacząć być bardziej asertywna, bo moja wishlista mimo kupionych produktów, zamiast się pomniejszać to rośnie w oczach.


Najcudowniejsza z paczek jaka przyszła w maju to zdecydowanie przesyłka ze sklepu internetowego koreadepart, a w niej urocza kolekcja marki It's Skin The Sesam Street. Ulicę Sezamkową bardzo lubiłam jako dziecko i widać nie uległo to diametralnej zmianie. 

Zawartość paczki:
Power 10 Formula Effector Essence VC Effector (serum z witaminą C)
Sesame Street Foot Mask (maska do stóp)
Sesame Street Hand Mask (maska na dłonie)
Sesame street Macaron Lip Balm Truskawkowa Abby (truskawkowy balsam do ust)
Marcaron Sugar Cushion 15g - Light Vanilla (cushion, czyli płynny podkład w poduszeczce)
Skin Marcaron Sugar Base Mint Chou (baza pod makijaż)

Maseczki płachcie, jakie tam znalazłam:
Elmo, Oscar, Ciasteczkowy potwór, Wielki Ptak
The Oozoo - Black Space Pore Caring Mask


Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć gratisy, jakie otrzymałam do zamówienia z kolekcją sezamkową od it's skin. 
Nie ma ich zbyt wiele jak na paczkę za niemalże 50 $, ale zawsze coś i takie niespodzianki sprawiają mi niemałą radość.

Na gratisy składały się:
Mizon - peeling cytrynowy
Heynature - Rozjaśniająca maseczka w płachcie
Etude House - Głęboko nawilżający krem do twarzy
Blithe - Nawilżające serum


Kolejne trzy paczki z prosto z Azji, które dotarły do mnie za pośrednictwem serwisu Ebay. Znalazłam w nich:
Baza pod cienie - Etude House Proof 10 Eye Primer 
Maseczka w płachcie -TONYMOLY Pikachu Moisture Mask Sheet (Pokemon Edition) 
Zestaw pięciu maseczek w płachcie - Missha Pure Source Cell Sheet Mask 5 Sheets
Kremy do rąk z Pokemonowej edycji od Tony Moly:
Pikachu - waniliowy
Bulbasaur - zielona herbata
Togepi - cytryna
Squirtle - kwiat lotosu
Fairy - Grejpfrut


To zdjęcie przedstawia pójście po produkty pierwszej potrzeby jak chleb, mleko, masło do Biedronki. Zakupy skończyły się jak zwykle pełną siatą smakołyków, a i bez kosmetyków się nie odbyło. Dział dla dzieci zawsze przykuwa moją uwagę. Zdecydowałam się na dwa produkty. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic i szampon dla dzieci 2w1 Trolls Poppy. Świetnie, truskawkowo pachnie. Drugim kosmetykiem jest natomiast delikatna pianka do mycia o zapachu gumy balonowej. Zamierzam jej używać jako mydła do rąk.  Za całość zapłaciłam ok. 15 zł.


5 odcieni lakierów marki EvoNails. Znajdziecie je tutaj:

Wybrałam takie kolory jak:
214 - Crazy aurora
77 - quaint black
120 - Coffee
137 - Cotton candy
162 - Tiffany

Swatche niebawem na blogu, więc wypatrujcie.


Ostatnio mam straszny problem z miejscowymi zapaleniami skórnymi i nic nie mogę na to poradzić. Postanowiłam wytoczyć wojnę moim tzw. pryszczom i zakupiłam olejek z drzewa herbacianego marki skinfood do stosowania miejscowego. Trzymajcie w kciuki, by uspokoił mi nieco twarz i bym mogła cieszyć się ładną twarzą. 
Skinfood Tea Tree Spot Oil Kit - 8,31 $ - ebay


Zestaw 10 pędzli Unicorn w kolorze Rose Gold. Przyjemne, delikatne włosie, idealnie wykonuje się nimi makijaż. Zobaczymy, jak będzie po praniu. Jedynie tego się boję.
W cenie 9 $ mamy pięknie wyglądający, dobrze spełniający swoje zadanie zestaw pędzli do makijażu. Kupione na ebay'u.
10pcs Pro Unicorn Face Eyeliner Brush Thread Cosmetic Make Up Flat Brushes Sets - ebay


3 kosmetyczki, które można wykorzystać również jako piórniki. 
Przeurocze opakowania mi jednak posłużą jako podróżna kosmetyczka, opakowanie na kosmetyki na usta i kredki do oczu.
Wybrałam trzy motywy: Blue stitch, Totoro, Yellow duck.
Każda z nich kosztowała 1,22 $. Kupione na ebayu.


Nowości prosto z Drogerie Natura. Co tym razem proponują nam marki Sensique, KOBO Professional oraz My Secret?:
KOBO Professional Anti Redness Make-up primer
KOBO Professional Pearly Cream Eye Shadow w 4 kolorach: 01 Soft Peach, 02 Aqua Blue, 03 Copper, 04 Champagne
KOBO Professional Matte Lips Lipstick w pięciu kolorach: 421 Mandarine, 422 Raspberry Kiss, 423 Lechee Tree, 424 Night Butterfly, 425 Glass of Wine
KOBO Professional Pearly Blush Palette
My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette w trzech kompozycjach kolorystycznych: Magical Girl, Tropical Romance, Naked Beauty
My Secret Design Your Eyebrow Color Wax dostępny w dwóch odcieniach
My Secret Design Your Eyebrow Gel Mascara


Ciąg dalszy nowości z Drogerii Natura:
My Secret Glam & Shine Eye Shadow (6 kolorów)
My Secret Design Your Eyebrow (kredka do brwi)
My Secret Cosmic Effect Mascara
Sensique CC Cream Hydrating Colour Correcting (4 odcienie)
Sensique Strobe Lighting Pearls
My Secret I Love Matte Lips 2in1 (7 kolorów)
My Secret Posh Girl VoumeMascara
My Secret Contouring Stick with Sponge


Lakiery do paznokci marki Sensique, które również znajdziecie jedynie w Drogeriach Natura. W serii dostępnych jest siedem kolorów i żelowy TOP: 01 TOP, 02 VIBRANT PINK, 03 FUCHSIA PINK, 04 VIVID RED, 05 SHOCKING CORAL, 06 CORAL REEF, 07 INNOCENT PEACH, 08 DOVE GRAY.


Na koniec jak zwykle masa próbek, które otrzymałam wraz z azjatyckimi zamówieniami. Mam nadzieję, że ta praktyka wejdzie w nawyk również polskim sprzedawcom.

Jak podobają się Wam moje nabytki maja? O jakie ciekawe produkty powiększyły się Wasze kosmetyczki w ostatnim czasie?

16:40:00

Denko maj 2017.

Denko maj 2017.

Trochę późno, ale jak to się zwykło mówić "lepiej późno niż wcale". Przyznam szczerzę, że w maju jestem dumna ze swoich zużyć. Jak na jeden miesiąc jest ich dużo i nie czuję się winna z zakupów, które odbyły się w maju, a było ich sporo. Zdjęcie powyżej mówi same za siebie. Wiem, że pewnie część z Was oceni to jako normalne denko, a nawet całkiem małe, ale od dłuższego czasu borykałam się z problemem jedynie magazynowania kosmetyków, używania ich kilka razy i porzucania, więc teraz jak zdołałam odłożyć do swojego magicznego koszyczka wszelkie puste opakowania, sprawia mi to satysfakcję. Udało mi się zużyć 10 pełnowymiarowych produktów, 4 maseczki oraz 5 próbek.


Zacznijmy od produktów do rąk. W maju skończyłam dwa mydła, jedno z Isany drugie natomiast z Lindy oraz krem w kształcie uroczej Pandy z Tony Moly. Powiem szczerze, że zdecydowanie przy wizycie w Rossmannie będę musiała nabyć żel pod prysznic z Isany z serii podróże, bo mydło sprawdziło się bardzo dobrze. Ładny zapach, dobra wydajność i do tego idealna moim zdaniem konsystencja. Dodatkowo nie miałam problemu z wysuszonymi dłońmi podczas używania preparatu. Mydło marki Linda, które znajdziecie w Biedronce, też spisało się na medal. Tutaj bardzo na plus jest cytrusowy, orzeźwiający zapach i konsystencja lekkiego balsamu. Oba mydła serdecznie Wam polecam. Krem do rąk marki Tony Moly, czyli Panda's Dream White Hand Cream znajdziecie stacjonarnie w Sephorze, a online w prawie wszystkich sklepach z kosmetykami azjatyckimi. Czytelniczki na bieżąco śledzące mojego bloga wiedzą, że produkt ten był już dokładnie przeze mnie recenzowany a te, które znają mnie od niedawna, zapraszam do linku z opinią. W skrócie jest to uroczy stworek, a niego wnętrzu znajdziemy bardzo dobry krem nawilżający, który moim zdaniem zdecydowanie lepiej sprawdzi się lepiej latem niż zimą ze względu na swoją lekką konsystencję. 


Kolej na preparaty, które sprawiają, że pachniemy jak owoce. Mgiełka do ciała marki White Swan o zapachu czerwonych jagód. Najbardziej wyczuwalną nutą jest truskawka. Odświeża, a zapach utrzymuje się przez kilka godzin. Produkt jest wydajny. Zużycie go trwało jakieś 3 miesiące przy prawie codziennym używaniu. Balsam od Dairy fun sprawi, że będziesz pachnieć jak jagodowa babeczka. Nie jest to typowy, owocowy zapach. Określiłabym go raczej jako cukierkowy z wyczuwalną jagodową nutą. Dobrze i szybko się wchłania, pozostawiając naszą skórę nawilżoną. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tego produktu to jego mało apetyczny siny kolor, ale po dokładnym rozsmarowaniu nie jest to zauważalne. Ostatnim z owocowych specyfików jest balsam do ciała marki Joanna z serii Sensual z proteinami jedwabiu, który moim zdaniem ma delikatny zapach brzoskwini. Jeden z lepszych balsamów, jakie dane mi było ostatnio używać. Więcej o tym produkcie znajdziecie w poście na temat całej linii Sensual.


Produkty, które ostatnio towarzyszyły mi pod prysznicem. Żel pod prysznic marki Isana, który pięknie, jeżynowo pachnie, dodatkowo dobrze się pieni i jest wydajny. Jak już wiecie z poprzednich denek, uwielbiam tę markę i nie zamierzam z niej rezygnować. Kolejnym produktem jest żel pod prysznic marki Balea z uroczym jednorożcem na opakowaniu. Pachnie on dla mnie maślanymi ciasteczkami, wydaje mi się, że ta opcja była nieco za słodka dla mnie, bo jestem bardziej fanką świeżych i owocowych zapachów, ale obok tego konika nie mogłam przejść obojętnie. Wydajność jest dobra i dobrze myje ciało. Żele tej marki proponuje Wam wypróbować, a już szczególnie osobom, które mają dostęp do DM. Tam można nabyć te żele w cenie około 1 euro. Ostatnim już produktem z tej kategorii jest moim zdaniem wisienka na torcie, czyli peeling myjący marki Perfecta z serii Natura effect. Kosmetyk ten zdobył sobie moją sympatię głównie dzięki zapachowi. Połączenie śliwki i wanilii dają oszałamiający efekt, a dodatkowo jego woń dość długo utrzymuje się na skórze. Jedyne moje zastrzeżenie to fakt, że wydajność jest bardzo słaba. Peeling ładnie złuszcza martwy naskórek i pomaga w utrzymaniu naszej skóry w dobrej kondycji.


Ostatnim z pełnowymiarowych produktów, które sięgnęły dna, jest pianka do oczyszczania twarzy z aloesem marki Holika Holika. Kupiłam ją na promocji w Drogerii Pigment. Dobrze się pieni i ładnie oczyszcza twarz. Jednak używając jej, musimy równocześnie stosować mocno nawilżające kremy, bo żel lekko przesusza skórę. Ma bardzo przyjemny, świeży zapach. Produkt jest wydajny, bo używając go niemalże codziennie, wytrzymał około 3 miesięcy. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, by oczyścić całą twarz. Najgorsze jednak jest wydobywanie produktu z opakowania pod koniec jego użytkowania. Plastik popękał i żel zaczął wyciekać bokami. To sprawiło, że już zdecydowanie nie zakupię tego produktu ponownie. Aloesowi mówię zdecydowane tak, ale spróbuję kosmetyków innej firmy.


Maseczki:

Maseczka w płachcie z Pokemonowej edycji od Tony Moly (Pikachu Moisture Mask Sheet)
Maseczka o delikatny zapachu. Na szczęście nie ma słodkiej, miodowej woni, bo tego się obawiałam. Raczej nie przepadam za dłuższym wdychaniem słodkich, mdłych zapachów. Ma za zadanie nawilżyć i odżywić naszą skórę. Po aplikacji nasza skóra jest widocznie odżywiona, a nadmiar pozostały po aplikacji, trzeba dokładnie wetrzeć w skórę. Prawie całość esencji została przyswojona przez moją twarz. Dobre nasączenie sprawia, że pozostałościami w uroczym opakowaniu możemy potraktować spokojnie jeszcze całą szyję. Maseczka jest gładka, nie ma żadnych motywów na sobie, a szkoda, bo chciałabym na moment być Pikachu. Koszt tej przyjemności z przesyłką to 1,5 $, więc jak na ten typ kosmetyku to całkiem niska cena. Zakupiona na ebayu.


Maseczka w płachcie z Pokemonowej edycji od Tony Moly Pikachu -Miód- Nawilżanie (TONY MOLY Pokemon Mask Sheet) 
Tak jak w przypadku poprzedniej maseczki bardzo delikatny zapach, tym razem nieco bardziej wyczuwalna woń plastrów miodu. Esencja jest dość mocno żelowa, a cała maseczka dość gruba, ale bardzo ładnie przylegająca do twarzy. Ogólnie całą serię tych Pokemonowych maseczek oceniam na plus. Urocze opakowania skrywają w sobie produkty naprawdę dobrej jakości. Koszt jednej maseczki to około 2 $. Zakupiona w zestawie na ebayu.

Maseczka w płachcie Missha drzewo herbaciane (Missha Pure Source Cell Sheet Mask Tea Tree) x 2
Skusiły mnie również maseczki marki Missha w promocyjnej cenie. Zestaw pięciu kosztował mnie koło 4,20 $. Wybrałam opcję z drzewem herbacianym. Ostatnio coraz częściej sięgam po kosmetyki, których głównym składnikiem jest wyciąg z tej rośliny. Zauważam, że ma on pozytywne oddziaływanie na moją skórę. Maseczki jednak są przeciętne. Dość cienki materiał nieco utrudnia nałożenie na twarz i lubi w niektórych miejscach najzwyczajniej odstawać. Jednak jeśli chodzi o działanie, to nieco wycisza stany zapalne powstałe na skórze. Więc, gdyby tylko wykonanie było nieco solidniejsze, to byłyby to jedne z moich ideałów.

Próbki:
Tony Moly serum z czarną herbatą (Tony Moly The Black Tea Serum)
Tony LAB Ac Control Acne Foam Cleanser
Benton Aloe Propolis Soothig Gel

Tony Moly krem pod oczy z czarną herbatą (London Classic Eye Cream)

Używałyście tych produktów? Może posiadacie własne opinie na ich temat?

12:45:00

Barwy lata w Drogeriach Natura.

Barwy lata w Drogeriach Natura.

Szafy kosmetyczne marek Sensique i My Secret wzbogaciły się o letnie nowości. 
Na półkach drogerii Natura pojawiły się nowe kolory trwałych pomadek w płynie oraz lakierów do paznokci ze świetlistymi mikrodrobinkami. Zestaw letnich kosmetyków dopełnia wielofunkcyjny rozświetlający puder do podkreślania kości policzkowych. Zastosowana w nim zintegrowana paleta sześciu rożnych barw umożliwia nie tylko modelowanie twarzy, lecz także wyraziste podkreślenie powiek. Wszystkie nowości dostępne są wyłącznie w drogeriach Natura oraz na www.drogerienatura.pl.



Sensique RAINBOW HIGHLIGHTER POWDER 
Multikolorowy rozświetlający puder przeznaczony do wykonywania fantazyjnych makijaży. Kolory można stosować oddzielnie lub mieszając je pędzlem. Doskonały do podkreślania kości policzkowych, sprawdza się również jako cień do powiek.
Dostępny w dwóch  wariantach: Magical i Rosy.
Waga: 7 g
Cena: 14,99 zł



My Secret I LOVE MATTE LIPS LIQUID LIPSTICK 
Trwała pomadka w płynie. Gwarantuje aksamitne, matowe wykończenie przez wiele godzin,  a zastosowane składniki nie powodują efektu wysuszenia. Dostępna w kolorze nude oraz kilku odcieniach różu.
Pojemność: 7 ml
Cena: 13,99 zł



Sensique ART NAILS   
Lakiery o metalicznym wykończeniu, które pozwolą stworzyć wyjątkowy letni manicure. Starannie dobrana formuła zapewnia długotrwały efekt mieniących się drobinek.
Dostępne w pięciu kolorach: 330 Golden Sand, 331 Coral Reef, 332 Octopus, 333 Sea Waves, 334 Mermaid.
Pojemność: 5,5 ml
Cena: 7,99 zł

Mnie bardzo przypadły nowości Drogerii Natura do gustu. Chyba w tej zapowiedzi nie ma rzeczy, której szczerze bym nie pożądała. Jak Wam podobają się nowości?

10:31:00

Haul: Buty - wiosna 2017.

Haul: Buty - wiosna 2017.

Moje najnowsze nabytki, jeśli chodzi o buty. Trzy pary pochodzą ze sklepu internetowego Deezee. Skuszona promocją majówkową nabyłam w okazyjnej cenie buty na cieplejsze dni. Za całość, z wliczoną ceną za przesyłkę zapłaciłam niewiele ponad 130 zł, więc się opłacało.

Zdecydowałam się na (choć uwierzcie mi, że wybranie tylko 3 par butów na tej stronie graniczy z cudem):

  • Szare mokasyny Famous Flamingo
  • Różowe balerinki z kokardką Alicia
  • Różowe trampki Smooth Velvet

Dodatkowo na zdjęciu widzicie moje ostatnie zakupy w Deichmannie, czyli białe tenisówki damskie Graceland w romantycznym wydaniu, które nabyłam z kartą stałego klienta za niecałe 45 zł.


Różowe trampki Smooth Velvet

Trampki są bardzo wygodne. Klasyczne, niskie sportowe obuwie pokryte różowym welurem. Idealne do codziennych stylizacji. Można je założyć zarówno do letniej sukienki, jak i dżinsów. Uwielbiam tego typu obuwie, które sprawdzi się niemalże w każdej sytuacji. Jedyny ich minus jest taki, że nie będą praktyczne przy deszczowej pogodzie. Myślę, że usuwanie z nich zabrudzeń będzie bardzo trudne, a wręcz niemożliwe.


Białe tenisówki damskie Graceland w romantycznym wydaniu

Bardziej niż normalnie wykrojone trampki z krótkim wiązaniem. Wykonane z białej tkaniny z haftami. Lekkie, z gumową podeszwą. Bardzo wygodne. Wpasują się idealnie w letnie stylizacje. Świetnie będą nadawać się do zwiewnych sukienek i krótkich szortów. Zdecydowanie można je nosić jedynie przy słonecznej, suchej pogodzie, ponieważ w deszczowe dni materiał w momencie przemoknie, tworząc nam w butach kałuże.


Szare mokasyny Famous Flamingo

Taki opis mają w sklepie deezee, z którego pochodzą. Ja jednak bardziej zakwalifikowałabym je do lordsów. Jasne, szare idealne na cieplejsze dni buciki z flamingowym motywem, w którym się zakochałam. Gdyby nie różowe ptaszki na przodzie zapewne wybrałabym inne buty. Sprawdzą się zarówno w eleganckiej stylizacji, jak i tej na co dzień. Same uznacie czy flamingi nie są za zbyt infantylnym motywem na większe wyjście. Obuwie jest bardzo wygodne i lekkie.


Różowe balerinki z kokardką Alicia

Ostatnie już buty ze sklepu internetowego deezee. Z tej pary jestem chyba najbardziej zadowolona. Bardzo wygodne, urocze baletki z dość sporych rozmiarów kokardą na przodzie. Wykonane są z zamszu. Tak jak pozostałe pary bardzo lekkie i praktyczne. Idealne zarówno do zwykłych, jak i eleganckich stylizacji. Już wiem, że będą moimi ulubionymi butami na nadchodzące lato.

Jak podobają się Wam moje zakupy? Która para butów najbardziej przypadła Wam do gustu?

23:15:00

Denko kwiecień 2017.

Denko kwiecień 2017.

Po nowościach w mojej kosmetyczce w kwietniu nadszedł czas, by przedstawić, o jakie produkty pomniejszyło się już moje, spore zaplecze kosmetyczne. Nie ma tego niestety wiele. Dokładnie mamy 8 pełnowymiarowych produktów, 9 maseczek i 3 próbki. Jednak wiem, że maj będzie zdecydowanie bardziej owocny w zużycia, bo już mam odłożone kilka pustych opakowań.


Nie wyobrażam sobie braku w mojej kosmetyczce suchych szamponów marki Batiste. Od momentu, kiedy na stałe weszły w asortyment drogerii, zawsze mam jeden pod ręką. To chyba szóste zużyte opakowanie. Ostatnio skończyłam wersję Bare Natural & Light Dry Shampoo. Bardzo przyjemny, delikatny zapach. Tak jak w przypadku innych suchych szamponów marki produkt działa bezbłędnie. Używamy, tak samo jak lakieru do włosów, czyli trzymając spray w odpowiedniej odległości od naszej głowy, psikamy nieświeże włosy. Ja zawsze jeszcze lekko przecieram je suchym ręcznikiem, a na koniec dokładnie wyczesuje.

Kolejnym z produktów przeznaczonym do pielęgnacji włosów jest balsam myjący do włosów z betuliną od marki Sylveco. Produkt jest bardzo wydajny i dobrze myje włosy. Trzeba się jednak trochę namęczyć z jego pienieniem. Jest idealny dla osób z wrażliwą skórą głowy, bo zawiera jedynie naturalne składniki. Jednak przed jego zakupem powąchajcie balsam, bo niestety, ale zapach jest bardzo intensywny i ja musiałam się do niego długo przyzwyczajać.

Ostatnim sprzymierzeńcem w walce o moje piękne i zdrowe włosy jest mini szampon marki KLORANE, czyli szampon na bazie chininy i witamin B. Do kupienia w aptece Amica. Produkt jest bardzo gęsty i wydajny, bo taką buteleczką głowę umyłam około ośmiu razy. Pachnie ziołowo, ale nie intensywnie. Dobrze się pieni i nie podrażnia naszej skóry głowy. Po stosowaniu moje włosy były przyjemniejsze w dotyku i bardziej błyszczące. Zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania.


Po raz kolejny w moim denku możecie spotkać żel pod prysznic marki Isana. Tak jak wcześniej wspominałam, jestem ich fanką, bo są tanie, dobre i wydajne. W zeszłym miesiącu do kosza trafiła koala w tym miś panda o owocowym zapachu. Produkt ładnie się pieni, dobrze rozprowadza i nie wysusza skóry. Jedynym minusem jest fakt, że po kąpieli nie czuć już truskawkowej woni, ale i tak zwykle po prysznicu sięgam po balsam do ciała, więc dla mnie nie ma to większego znaczenia.

Zużycia obejmowały dwa pełnowymiarowe produkty marki Balea, czyli mydło w płynie sensitiv z aloesem oraz peeling do ciała jagody i magnolia. Tę niemiecką markę odkryłam kilka miesięcy temu dzięki dziewczynom z portalu urodowego DressCloud i od tamtej pory wiem, że na prawdę warto sięgać po produkty tej firmy. Można ją nieco porównać do wspomnianej już wcześniej Isany, ale opakowania i gama zapachowa jest o wiele bardziej urozmaicona. Wkład do mydła o aloesowym zapachu sprawdził się bardzo dobrze. Ładnie usuwa brud, dobrze się pieni, przyjemnie i delikatnie pachnie i jest wydajny. Dodatkowo dba o nawilżenie naszych dłoni. W zapachu peelingu do ciała byłam zakochana od pierwszego użycia silna nuta zapachowa magnolii i delikatne jagodowe akcenty uprzyjemniały mi prysznic przez ponad miesiąc. Można nieco porównać go do delikatniejszej wersji peelingu typowo cukrowego, który dobrze złuszcza martwy naskórek. Przy codziennym stosowaniu starczył mi na około 1,5 miesiąca, więc jest wydajny. Do jego minusów jednak zaliczyłabym zamknięcie opakowania, bo dwa razy złamałam na nim paznokieć, zanim doszłam do tego, jak skutecznie otwierać ten produkt.


Nie wiem, jak to się stało, ale schowałam do szafki z kosmetykami krem do rąk naszej rodzimej marki Vianek i o nim kompletnie zapomniałam. Jego recenzję publikowałam już na blogu i wiecie, że byłam z niego bardzo zadowolona. Jednak moja kolekcja kosmetyków pielęgnacyjnych do dłoni rozrasta się w takim tempie, że nie wiem, czy w najbliższym czasie zakupię ten sam lub podobny produkt. Obecnie testuję całą kolekcję pokemonową od Tony Moly i już mam upatrzone kolejne azjatyckie kremy do rąk, więc oby więcej zużyć w tej kategorii, bo wtedy z czystym sumieniem można nabywać nowości. Kolejną zachomikowaną resztką był kolejny krem z ziaji z serii liście manuka. Więcej o nim znajdziecie w poprzednim denku. Ostatnim z prezentowanych kosmetyków jest tusz do rzęs marki KOBO Professional - Ideal Volume, który już resztkami sił towarzyszył mi w kwietniu. Produkt cechuje mocna, czarna pigmentacja. Sprawia on, że nasze rzęsy są mocno pogrubione, więc kobiety, które stawiają na wydłużenie, nie będą z niego zadowolone. Polecam jako maskarę do zwykłych, dziennych makijaży.


W tym miesiącu dotarło do mnie kilka maseczek w płachcie, które na stałe wprowadziłam do swoich rytuałów pielęgnacyjnych. Dodatkowo zużyłam dwie gratisowe próbki, które dotarły do mnie wraz z zamówieniami. Muszę sukcesywnie testować, co mi tu dorzucają do przesyłek, bo koszyczek z próbkami pomału się przepełnia. Zużyłam wszystkie maseczki marki Balea i szczerze powiedziawszy, stawiam na koreańskie cuda.

Maseczki i próbki:

Recenzje maseczek Balea (melonowa i z minerałami z morza martwego) znajdziecie w poprzednim denku.

BALEA Maseczka biała herbata i wiśnia
Cudownie pachnący specyfik. Powiem szczerze, że chętnie zaopatrzyłabym się w balsam do ciała o takich właśnie zapachu. Maseczka ma kremowo-żelową konsystencję, czyli taką jak w przypadku melonowej. Po zmyciu skóra jest widocznie napięta i odżywiona.

Tony Moly Pokemonowa edycja maseczka w płachcie Charmander - Rozjaśnianie
Dobrze dopasowana maseczka w płachcie o cudownym grejpfrutowym zapachu. Ma za zadanie rozjaśnić naszą cerę. Po ściągnięciu jej z twarzy mamy uczucie głębokiego nawilżenia i cera jest bardziej promienna. Maseczka jest dobrze dopasowana, a nadmiar esencji spokojnie starcza nam na pokrycie szyi.

Tony Moly Pokemonowa edycja maseczka w płachcie Meowth - Odżywianie
Pokemonowy kot kryje w sobie odżywiającą maseczkę w płachcie o słodkim, waniliowym zapachu. Przez moment drażnił mnie ten zapach, bo nie jestem jego fanką, ale po chwili się przyzwyczaiłam i oddałam relaksowi.  Skóra widocznie odżywiona i bardzo gładka po aplikacji.

Sexy Look Maseczki w płachcie ze złymi charakterami
Na temat tych maseczek w najbliższym czasie będziecie mogli przeczytać post. Jestem z nich bardzo zadowolona. Czarne charaktery też mogą być pomocne w walce o ładną skórę, choć same podobizny na opakowaniach o tym nie świadczą.

MAKE P:REM próbka żelu do mycia twarzy
Bardzo dobrze pieniący się kosmetyk. Dokładnie oczyszcza naszą skórę i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Ma neutralny zapach i jedną saszetką byłam w stanie pokryć pianą całą twarz. Sądzę, że pełnowymiarowe opakowanie jest bardzo wydajne.

PURITO Pure Hyaluronic ACID 90 Serum
Moja pierwsza i z pewnością nie ostatnia styczność z kosmetykiem na bazie kwasów. Esencję nałożyłam na noc i przyznam, że po przebudzeniu moja skóra wyglądała naprawdę świeżo i żaden nowy, nieproszony gość nie pojawił się na mojej twarzy, a ostatnio często mi się to zdarza. Spowodowane jest to głównie przez niewłaściwą dietę, przemęczenie oraz stres. Mam nadzieję, że sytuacja ulegnie szybko poprawie. Rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania tego serum.

Tyle z mojego denka, a jak u Was minął kwiecień? Chętnie poczytam o tym, co udało się Wam zużyć w zeszłym miesiącu.

14:01:00

Nowości w kosmetyczce - kwiecień 2017.

Nowości w kosmetyczce - kwiecień 2017.
Kwiecień chciał nam pokazać, że niestety lato nie śpieszy się z przyjściem. Ostatnie dni marca dały nam złudną nadzieję, że cieplejsze dni są już za rogiem, a tymczasem czekały na nas długie, deszczowe, depresyjne czasy. Starałam się je umilić przy pomocy internetowych zakupów. Skorzystałam też z kilku promocji. Nabytków jest sporo, ale sądzę, że nie przesadziłam z ilością w tym miesiącu. Ominął mnie Rossmannowy szał i jestem z tego powodu dumna.


Zakupy na ebayu ostatnimi czasy wciągnęły mnie bez reszty. Zamawiam dość sporo z tego serwisu, mimo że na paczkę trzeba dłużej czekać, zwykle od dwóch tygodni do miesiąca. Na zdjęciu powyżej widoczne wszystkie paczki z pierwszej połowy kwietnia. Znalazłam w nich:
  • Tonymoly Pokemon Hand Cream Hand Treatment - Jammanbo (kolejny krem do rąk z Pokemonowej kolekcji)
  • Szczotka oczyszczająca pory
  • Missha All Around Safe Block Aqua Sun Gel SPF30 Sunscreen SunCare Lotion (krem z filtrem)
  • THE FACE SHOP Hold Me Hand Cream Fennec Fox (krem do rąk w uroczym opakowaniu z liskiem)
  • NEW LOVEMORE x Disney Beauty and the Beast beautiful Rose Lip Essence (balsam do ust)
  • Etude house Wonder Pore Freshner (Toner)


Odwiedziłam sławną już w Krakowie Drogerię Pigment i zaopatrzyłam się w nowy Batiste. Tym razem mój wybór padł na wersję tropikalną, która przecudownie pachnie. Dodatkowo musiałam kupić nowy szampon do włosów. Wybrałam popularny wśród włosomaniaczek szampon marki Biolaven. 

Dwie paczki prosto z Azji, a w nich znalazłam maseczkę peel off z pokemonowej edycji (TONYMOLY Buried Digda Pop Up From The Ground Peel Off Pack) i ślimakowy krem-żel z mizona (Mizon, Snail Recovery Gel Cream).


Osiem maseczek w płachcie, które nie tylko cieszą oczy swoimi niebanalnymi opakowaniami, ale również pomogą nam dbać o naszą skórę. Zdecydowałam się na Pokemonową kolekcję od Tony Moly oraz złe charaktery z bajek Disneya od Sexy Look.


Czarne maski w płachcie ze złymi charakterami. Odpowiednio do charakteru jest przypisana właściwość maseczki i w ten oto sposób mamy:

  • Urszula - Nawilżanie
  • Cruella - Ujędrnianie
  • Zła królowa - Rozjaśnianie


5 maseczek do twarzy od Tony Moly z limitowanej, pokemonowej edycji, na punkcie której dostałam bzika i wiedziałam, że muszę je mieć (TONYMOLY Pokemon Mask Sheet 5pcs set).

W zestawie znajdziemy:
  • Pikachu -Miód- Nawilżanie
  • Charmander -Grapefruit- Rozjaśnianie
  • Squirtle -Lotos- Nawilżanie
  • Bulbasaur -Zielona herbata- Dbanie o pory
  • Meowth -Wanilia- Odżywianie


Kolejna ebayowa zdobycz, czyli uroczy zestaw startowy (Skincare Cream Welcome Kit) od Etude House zawierający 4 próbki najpopularniejszych kremów marki, czyli: True Relief Moist Cream, Honey Cera Cream, Pink Vital Water Cream i Zero Sebum Fresh Gel. Każdy słoiczek mieści po 10 ml produktu. W biedronce przygarnęłam mydło w płynie marki Linda o zapachu cytryny i werbeny. Dodatkowo podkład od Rimmela Fresher Skin. 


Udało mi się skorzystać z promocji w Yves Rocher, gdzie za zamówienie o wartości 200 zł zapłaciłam jedyne 100 zł, a dokładnie 120 zł, bo domówiłam jeszcze produkt tak, by przesyłka była darmowa. Oczywiście nie wszystkie produkty dla mnie, część z nich pójdzie na prezenty. Na tym zdjęciu znajdziecie:

  • Relaksujący żel pod prysznic i do kąpieli lawenda & jeżyna
  • Relaksujące mleczko do ciała lawenda & jeżyna
  • Energizujący żel peelingujacy pod prysznic mango & kolendra
  • Energizujący żel pod prysznic i do kąpieli malina & mięta pieprzowa
  • Sensitive Vegetal - próbki zestaw


Dalsza część zamówienia:
  • Monoi de Tahiti Szampon-żel pod prysznic 
  • Monoi de Tahiti Nawilżająca mgiełka do ciała
  • Żel pod prysznic Grejpfrut z Florydy
  • Energizujące mleczko do ciała malina & mięta pieprzowa
  • Kwiat wiśni - woda toaletowa 
  • Żel pod prysznic Un Matin au Jardin Kwiaty wiśni
  • Mleczko do ciała Un Matin au Jardin Kwiaty wiśni
  • Ekologiczny szampon do włosów
  • Relaksujące mleczko do ciała oliwka & petit grain


W ostatni dzień kwietnia dotarła do mnie urocza opaska z uszami, która ma mi pomóc utrzymać moje włosy w ryzach podczas pielęgnacyjnych czynności oraz maseczka w płachcie od The Face Shop z kolekcji bajkowej (Disney MIKE MONSTROUS MOISTURIZING FACE MASK PACK).


Moje próbkowe szaleństwo tego miesiąca. Dość sporo sampli zupełnie nowych dla mnie produktów. Jedyne czego się obawiam to fakt, że wszystkie z kosmetyków uznam za cudowne i będzie trzeba kupić pełnowymiarowe opakowania. Znajdziecie tu próbki takich firm jak: mixa, tony moly, a'pieu, innisfree, etude house.

23:46:00

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.


Firmę Tony Moly zna każda kobieta, która, choć od czasu do czasu odwiedza Sephorę. Nie sposób oprzeć się uroczym opakowaniom, które wręcz zdobią drogeryjne półki. Na moim blogu mogłyście już przeczytać o kilku produktach tej firmy:

      Dziś słów kilka na temat balsamu do ust zamkniętym w małym bananie. Po pierwsze kosmetyk znajduje się na breloczku, który możecie przyczepić do kluczy lub telefonu. Jest niewielkich rozmiarów, co znaczy jedynie tyle, że może towarzyszyć Wam wszędzie. Jednak jest i druga strona medalu, a mianowicie fakt, że produktu nie znajduje się wiele w opakowaniu. Konsystencja przypomina nieco masełko do ust, które dość szybko się wchłania, lecz następuje to po nałożeniu jedynie niewielkiej ilości produktu. Jak przesadzimy z grubą warstwą, to nie zostanie on wchłonięta i pozostawi tłustą maź na naszych wargach, więc tutaj musimy uważać.


      Produkt delikatnie pachnie bananem. Zapach jednak nie jest tak intensywny, jak w przypadku kremu do rąk z tej serii. Ładnie nawilża i widocznie odżywia skórę ust. Możemy śmiało stosować go jako produkt pielęgnacyjny, a nie jedynie w formie gadżetu. Po regularnym stosowaniu wszystkim suchym skórką mówimy zdecydowane „Do widzenia” i śmiało możemy sięgać po matowe pomadki. Jeśli chodzi o wydajność, to jest ona dobra jak na taką pojemność, bo 7 g jest w stanie posłużyć nam przez cały miesiąc codziennego użytkowania. Jego cena jest dość wysoka, bo wynosi ona 35 zł, ale myślę, że warto, bo nie płacimy jedynie za ładne opakowanie, ale również za warty uwagi produkt skrywany w środku. Osobiście mówię mu zdecydowane tak i zabieram się do testowania pozostałych balsamów do ust tej marki w mojej kosmetyczce, czyli wisienki i małej pandy.

      Któraś z Was już używała lub skusiłaby się na nieco owocowe nuty w swojej pielęgnacji?

      13:52:00

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura - wiosna 2017.

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura - wiosna 2017.

      Edycje limitowane marek KOBO Professional i My Secret w drogeriach Natura
      Marki Kobo Professional i My Secret rozszerzają swój asortyment o kolejne nowości kosmetyczne, które pozwolą na wykreowanie trwałego, matowego makijażu, z domieszką nasyconych wiosennych barw. Dostępna w nowej ofercie baza pod makijaż zneutralizuje niedoskonałości twarzy, a wodoodporne cienie w woskowym kremie zapewnią długotrwałe krycie na powiekach. Do uzupełnienia makijażu o delikatny naturalny rumieniec dobrze sprawdzi się paleta trzech odcieni róży, a matowe pomadki KOBO w pięciu nowych kolorach pozwolą na wyraziste
      podkreślenie ust. Wszystkie nowości dostępne są wyłącznie w drogeriach Natura oraz na www.drogerienatura.pl.



      KOBO Professional Anti Redness Make-up primer
      Baza pod makijaż, która neutralizuje popękane naczynka, cienie pod oczami oraz zaczerwienienia. Zielony odcień wyrównuje koloryt cery poprzez rozjaśnienie niedoskonałości i ich optyczne rozmycie, pozostając jednocześnie niewidoczny na skórze. Baza sprawia, że cera staje się aksamitna i matowa. Przeznaczona do stosowania miejscowo pod podkład.
      Pojemność: 20 ml
      Cena: 19,99 zł



      KOBO Professional Pearly Cream Eye Shadow
      Wodoodporny perłowy cień w woskowym kremie. Formuła wzbogacona o witaminę E oraz nawilżający ester z ziaren moreli, zapewnia długotrwałe przyleganie cieni do powiek. Dostępne w 4 kolorach: 01 Soft Peach, 02 Aqua Blue, 03 Copper, 04 Champagne.
      Waga: 6 g
      Cena: 17,99 zł



      KOBO Professional Matte Lips Lipstick
      Pomadka, która zapewnia ustom matowe wykończenie i pełne nasycenie kolorem. Równomiernie się nakłada oraz długo utrzymuje na ustach. Połączenie specjalnie dobranych polimerów oraz składników aktywnych pozwala ustom utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, jędrności oraz wygładzenia. Dostępne w pięciu kolorach: 421 Mandarine, 422 Raspberry Kiss, 423 Lechee Tree, 424 Night Butterfly, 425 Glass of Wine.
      Waga: 4,5 g
      Cena: 16,99 zł


      KOBO Professional Pearly Blush Palette
      Paleta trzech harmonijnie dobranych odcieni perłowych róży. Pozwalają na wyraziste podkreślenie kości policzkowych, dodając twarzy młodzieńczego i zdrowego wyglądu. Łatwo rozprowadzają się na policzkach, imitując naturalny rumieniec.
      Waga: 10 g
      Cena: 24,99 zł



      My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette
      Paleta cieni do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego, w bardziej zdecydowanym stylu. Jedwabista, silikonowo mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Są hipoalergiczne. Dostępne w trzech kompozycjach kolorystycznych: Magical Girl, Tropical Romance, Naked Beauty.
      Waga: 5,4 g
      Cena: 16,99 zł

      Jak podobają się Wam wiosenne nowości? Co chętnie przygarnęłybyście do swoich kosmetyczek?
      Copyright © 2016 Lifestyle by Ladyflower. , Blogger