Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sephora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sephora. Pokaż wszystkie posty
Recenzja: Sephora Favourites Lips Selection.

maja 21, 2019

Recenzja: Sephora Favourites Lips Selection.




Sephora Favourites Lips Selection.
Dostępny był jedynie stacjonarnie w Sephora. Teraz na półki drogeryjne wkroczył podobny zestaw czerwonych klasyków. Zastanawiam się nad jego zakupem, ale rzadko ten kolor gości na moich ustach.
Bardzo cieszy mnie fakt, że takie zestawy pojawiają się w polskiej Sephorze. W USA takie zestawy są bardzo popularne i tam wybór jest naprawdę spory, od zapachów przez zestawy do pełnego makijażu.

Przejdźmy do przedstawianego zestawu:
Cena: ok. 135 zł (ja ze zniżką 10% na karcie Sephora Black zapłaciłam 121,50 zł).

Co zawiera zestaw?:
- 1 Cream Lip Stain, Marvelous Mauve, Sephora Collection (full size),
- 1 Lip Injection, Too Faced
- 1 Artist Rouge M400, Make Up For ever (full size),
- 1 Liquid Matte Bombshell, Huda Beauty (full size),
- 1 Mini Studded Kiss Creme Lovecraft, Kat Von D (format podróżny).

Dwie matowe pomadki w płynie, 2 klasyczne pomadki (nude i klasyczna czerwień) oraz błyszczyk, który ma za zadanie powiększenie naszych ust. Idealny zestaw dla każdej kobiety. Klasyczne odcienie nude oraz elegancka czerwień na specjalne okazje.

Swatche pomadek z zestawu od góry:
1. Liquid Matte Bombshell, Huda Beauty.
2. Lip Stain, Marvelous Mauve, Sephora Collection.
3. Artist Rouge M400, Make Up For ever.
4. Lip Injection, Too Faced .
5. Mini Studded Kiss Creme Lovecraft, Kat Von D.

Krótkie recenzje produktów do ust:
Huda Beauty Liquid Matte Bombshell to matowa, płynna pomadka, która już na dobre zagościła w moich codziennych makijażach. Jest trwała, bo bez problemu zostaje na ustach do kilku godzin. Jedyne, o czym musimy pamiętać przy tego typu produktach to fakt, że przy nakładaniu go ponownie musimy usunąć jego resztki przed ponowną aplikacją. Nie można dokładać produktu, ponieważ tworzy nieestetyczny efekt. Produkt przyjemnie pachnie wanilią.

Sephora Collection Lip Stain, Marvelous Mauve w odcieniu mocno zabrudzonego różu to również matowa pomadka w płynie. Zapach tego produktu nie jest zbyt przyjemny, ale przynajmniej nie utrzymuje się długo. Trwałość nie jest zbyt dobra, bo znika po pierwszym jedzeniu lub piciu. Aplikacja prosta.

Klasyczna szminka w odcieniu krwistej czerwieni od Make Up For ever. Użyłam jej może raz. Jak dla mnie zbyt drapieżny kolor i rzadko uczestniczę w okazjach, na które taki makijaż byłby stosowny. Trwałość bardzo dobra. Ja jednak zawsze staram się nieco przypudrować tak intensywne odcienie. Przy tego typu pomadkach zdecydowanie preferuję te w płynie, które mają łatwiejszą aplikację.

Błyszczyk powiększający usta od Too Faced o nazwie Lip Injection to ciekawy produkt. Po nałożeniu pachnie nieco jak napój energetyczny, a przy jego aplikacji na ustach możemy poczuć mrowienie, a nawet lekkie szczypanie. Niestety nie należy do zbyt przyjemnych rzeczy, ale efekt jest zadowalający. Usta są zdecydowanie bardziej powiększone. Przy używaniu trzeba pamiętać o dobrym nawilżaniu ust na noc.

Szminka w formacie podróżnym od Kat Von D w odcieniu ciemnego nude. Nawet w minimalistycznej wersji opakowanie jest dopracowane jak te pełnowymiarowe czarne z wypustkami. Bardzo dobrze się aplikuje, a jej trwałość można porównać z tą od Hudy Beauty. Nie przesusza ust.

W takiej cenie jest to bardzo dobra okazja, bo po pierwsze możemy wypróbować produkty, nad których zakupem się zastanawiamy i mamy trzy pełnowymiarowe produkty, za które trzeba by zapłacić o wiele więcej w normalnej, drogeryjnej cenie (przykładowo pełnowymiarowa pomadka od Huda Beauty to koszt ok. 100 zł). Bardzo jestem zadowolona z zakupu i jak tylko będzie okazja, chętnie kupię kolejne takie zestawy.

Jakie jest Wasze zdanie na temat tego typu zestawów?
NOWOŚCI W KOSMETYCZCE - WRZESIEŃ 2017.

października 12, 2017

NOWOŚCI W KOSMETYCZCE - WRZESIEŃ 2017.

Wrzesień obfitował w zakupy kosmetyczne głównie, jeśli chodzi o kolorówkę i maseczki. Poszalałam w Sephorze i na Jolse.com. Patrzcie, o jakie ciekawe produkty poszerzyła się moja kosmetyczka w tym miesiącu.


WRZEŚNIOWE ZAKUPY Z SEPHORY 
We wrześniu sporo poszalałam w internetowej Sephorze. Zbankrutuję przez tą drogerię. 
Co kupiłam?:
- nowy, marmurkowy Beauty Blender, 
- niesamowitą paletkę cieni od Huda Beauty Desert Dusk, 
- żel do mycia rąk z jednorożcowej edycji od Mercy Handy, 
- zestaw miniatur do brwi od marki Benefit, 
- pomadka w płynie o odcieniu Lolita i czarny eyeliner Tatoo od Kat von D.


Secriss Pure Nature Mask Pack.
Zestaw maseczek, które często można nabyć na Jolse.com w specjalnej cenie.
Dostępne 10 rodzajów: aloes, perła, granat, kolagen, oliwka, ziemniak, komórki macierzyste, miód, drzewo herbaciane oraz żeń-szeń. 
Za całość zapłaciłam około 10 $.


Kolejne maseczki w płachcie prost z jolse.com od marki Haruharu nadal dostępne w specjalnej cenie $6,99 (już z przesyłką).
Rodzaje maseczek: liftingująca, witalna, odświeżająca oraz nawilżająca.
Tak jak większość masksheet w mojej kolekcji, te również są zapakowane w ładne opakowania.


EPONA Korean Cosmetics Blackhead Remover Peel Off Natural Charcoal Mask for Acne
Maseczka typu peel off, która ma za zadanie usunąć nasze zaskórniki marki Epona, którą otrzymałam od  skelpu internetowego JOLSE do recenzji. Zaczynam intensywne testy. Recenzji spodziewajcie się pod koniec października. 


Nowości od Koreadepart. Dorwałam w swoje łapki maseczki z limitowanej edycji We Bare Bears od Missha oraz płyn micelarny z kolekcji Disneya od The Saem.


Prezent urodzinowy od @Jednafiga z portalu DressCloud. Mnóstwo ciekawych próbek oraz urocze nalepki z flamingami. Dodatkowo urocza kartka z życzeniami. 


Patrzcie jakie nowości na jesień przygotowały dla nas Drogerie Natura. Piękne paletki oraz matowe pojedyncze cienie od My Secret. Idealnie nadają się do stworzenia jesiennego makijażu. Uwielbiam ich pigmentację oraz dobór kolorów w zestawach.
Jak Wam się podobają?


Taka cudowną, urodzinową paczuszkę dostałam od @LoveAne.
Oprócz cudownej laurki, która bardzo przypadła mi do gustu zawartość przesyłki to: Bania Agafii, Maska do twarzy oczyszczająca, Joanna, Peeling myjący do ciała z czarną porzeczką, Ziaja, Maska oczyszczająca kaolinowa z glinką szarą oraz dużo próbek.


Kolejna paczuszka urodzinowa od Nataliette z portalu DressCloud.
Przecudownie zapakowana, a zawartość cudowna.
- Maseczka w płachcie nieznanej mi do tej pory marki Hanhuo,
-gadżety Kawaii.


Nowość w mojej kosmetyczce, czyli zestaw kosmetyków marki Balea z serii Born to be lazy, czyli żel pod prysznic, balsam do ciała oraz pomadka ochronna do ust.
Świetny design oraz przepiękny zapach. Jak zwykle Balea nie zawiodła.
Zakupione na allegro.pl.


Moje zakupy w Drogerii Pigment:
- Cosnature naturalna pianka oczyszczająca 3w1 z cytryną i melisą,
- Mydlarnia Cztery Szpaki Mus do ciała (masło do ciała) – Konopie i Pomarańcza,
- Mydlarnia Cztery Szpaki Hydrolat z róży damasceńskiej (woda kwiatowa),
- Mydlarnia Cztery Szpaki Peeling do ciała (scrub do ciała) Róża i Baobab.


Ebay'owe zdobycze od marki Tony Moly, czyli kolejny żel do mycia twarzy z Pokemonowej edycji oraz ostatni członek mojej rodziny ośmiorniczek. 

Dokładne nazwy kosmetyków:
TONYMOLY Tako Pore Blackhead Scrub Stick 
TONYMOLY Pokemon Foam Cleanser 150ml - KKOBUGI (Hydrating)


Nowości do pielęgnacji oraz koloryzacji brwi od Laboratorium Kosmetyczne Joanna już u mnie. Serum zagęszczające brwi MultiLashes oraz henna w dwóch kolorach, czyli ciemny brąz oraz grafit. Dawno nie farbowałam sobie brwi, więc chętnie spróbuję.


Na koniec wisienka na torcie, czyli paleta cieni od PUR Cosmetics z edycji Trolls. Spodziewajcie się recenzji na dniach.

Jak się Wam podobają moje nowości?

Jesienny konkurs z paletą cieni.

września 20, 2017

Jesienny konkurs z paletą cieni.


Lenistwo mamy już za sobą, a wyniki poprzedniego konkursu możecie znaleźć w poście konkursowym.
Nadszedł czas na kolejne blogowe rozdanie.
Nagroda jest jedna i jest nią: SEPHORA COLLECTION Filter Eye Paleta Vintage Effect Filter (11,3 g), która swoją kolorystyką idealnie wpasowuje się w jesienny nastrój.

Co trzeba zrobić, by wziąć udział?
Warunki konieczne:
1. Być publicznym obserwatorem bloga.
2. Odpowiedzieć na pytanie: Z czym kojarzy Ci się jesień?
3. Udostępnić informację o konkursie na Facebooku, Instagramie i/lub blogu.
4. Podać adres e-mail.

Warunki dodatkowe:
1.  Polubienie FanPage Lifestyle by Lady Flower.
2. Obserwowanie Instagrama @lifestyle_ladyflower.

Wzór prawidłowego zgłoszenia:
1. Obserwuję jako... (nick).
2. Odpowiedź na pytanie konkursowe.
3. Udostępniono... (link).
4. Adres e-mail.

Regulamin rozdania:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, czyli właścicielka bloga lady-flower123.blogspot.com.
2. Paletka cieni jest nowa i jest ona jedyną nagrodą.
3. Udział w konkursie mogą wziąć tylko osoby pełnoletnie.
4. Rozdanie trwa od 20.09. do 16.10.2017.
5. Wyniki zostaną podane najpóźniej do 3 dni po zakończeniu konkursu.
6. Nagroda zostanie wysłana w przeciągu 5 dni po otrzymaniu adresu korespondencyjnego zwycięzcy.
7. Na adres czekam 3 dni po wysłaniu maila z informacją o wygranej. W przypadku braku odpowiedzi wybieram kolejnego zwycięzcę
8. Zgłoszenie w rozdaniu jest równoważne z akceptacją warunków rozdania i wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych.
9. Koszt wysyłki na terenie Rzeczypospolitej Polskiej pokrywa organizator konkursu, czyli ja.

Organizator oświadcza, że konkurs nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenia losowania) w rozumieniu Art. 2 ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 r. Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

---------
KONKURS WYGRYWA KASIA!
Gratuluję!
Recenzja: Huda Beauty, Textured Shadows Palette Rose Gold Edition, paleta cieni do powiek.

sierpnia 27, 2017

Recenzja: Huda Beauty, Textured Shadows Palette Rose Gold Edition, paleta cieni do powiek.


Marzenia często się spełniają, szczególnie te kosmetyczne. Mam zaszczyt przedstawić Wam paletkę cieni Rose Gold Edtion od Huda Beauty. Sukces, jaki odniosła ta marka, a szczególnie jej właścicielka jest ogromny. W tym momencie produkty od Huda Beauty to jedne z najlepiej sprzedających się kosmetyków w sieci drogerii Sephora. Ja dostałam to cudo na urodziny. Mimo że obchodzę je dopiero 16 września, to zmusiłam mojego chłopaka, by została ona zamówiona wcześniej.


Paletkę możecie kupić jedynie w internetowym sklepie Sephora. Nie znajdziemy jej stacjonarnie. Koszt tego cuda to 319 zł. Wysyłka jest darmowa, a dodatkowo do zakupu otrzymujemy trzy próbki, które możemy samodzielnie wybrać.


Paleta zawiera 18 odcieni. Wyróżnimy 10 matowych, 2 perłowe oraz 6 metalicznych 3D cienie. Całość utrzymana jest w ciepłej kolorystyce. Uniwersalność tej palety pozwoli nam na stworzenie zarówno codziennych, jak i wieczorowym makijaży. Mamy nieskończenie wiele możliwości łączenia kolorów. Wystarczy zwykły look nieco urozmaicić jednym z metalicznych cieni i już na oku pojawia się coś niezwykłego.


Opakowanie trochę mnie zawiodło. Może po prostu dlatego, że jest inne niż zwykle. Tekturka z oczami i nazwą mieni się na złoto, jak możecie to zobaczyć na zdjęciu. Po wysunięciu z niej paletki ukazuje nam się czarny box z przeźroczystą szybką. W moim odczuciu opakowanie mogłoby być nieco solidniejsze. Oczekiwałam klasycznej metalowe lub plastikowej kasetki z pędzelkiem i lusterkiem w środku. Mam nadzieję, że to jedynie kwestia przyzwyczajenia.


Cienie matowe:
Bossy - śliwkowy, głęboki brąz. Niekiedy nazywany głębokim burgundem. 
Flamingo - nasycony, jasny róż. Dobrze porównany do koloru piór flaminga. 
Shy - kolor określany jako "dusty rose", czyli zakurzona róża. Ja określiłabym to jako odcień ciemnej, herbacianej róży.
Bae - najjaśniejszy cień dostępny w tej palecie. Jasny beż mający nieco żółtawe tony. 
Suede - brąz wpadający w szarości. 
Coco - czekoladowy, głęboki, ciepły brąz. 
Maneater - głęboka, krwista czerwień. Idealnie dopasowana do kanibalskiej nazwy.
Henna - brąz wpadający w pomarańcz, a nawet lekko w czerwień.
Sandalwood - brąz z żółtymi tonami.
Black Truffle - klasyczny, czarny mat.

Cienie metaliczne:
Dubai - cudowny, głęboki brąz ze złotymi i lekko zielonymi drobinkami.
Fling - żurawinowa czerwień z miedzianymi refleksami.
24K - prawdziwe złoto. 
Rose Gold - mój ulubiony metalik z tej palety. Idealny złoto-różowy metalik z nieco miedzianym połyskiem. Boski!
Trust Fund - klasyczna miedź. 
#Blessed - antyczne złoto.

Cienie perłowe:
Angelic - jasny róż ze złotymi drobinkami. 
Moon Dust - szampański odcień ze złotymi drobinkami, które iskrą niczym bąbelki w kieliszku wypełnionym tym trunkiem.



Cienie prezentują się na skórze w sposób następujący:

Swatch: Matowe + Moon Dust 

Swatch: Metaliczne + Perłowe (w słońcu)

Swatch: Metaliczne + Perłowe ( w cieniu)
Paleta nie tylko z wyglądu różni się od innych, dostępnych na rynku. Niespotykane kolory oraz tekstury wprowadzają nas w zupełnie inny wymiar makijażu. Ma to swoje wady i zalety. Każdy cień musimy dokładnie poznać, by wiedzieć jak się blenduje, jaką ma teksturę, czy wymaga użycia bazy, a jeśli tak to jakiej. Wbrew pozorom nie jest ona idealna. Zachwyca, ale wymaga trudu. Ja jestem w stanie się zaakceptować ten fakt i poświęcić czas na zapoznanie się z poszczególnymi odcieniami. Zanim zabrałam się do testów, obejrzałam kilka instruktażowych filmików i rady, jakie z nich wyniosłam, są bezcenne. Dokładnie wiem jakie cienie dobrze się ze sobą łączą, że metaliki najlepiej nakładać palcem, bo niestety nie każdy pędzel podoła temu zadaniu, a by wydobyć piękno z iskrzących kwadracików i przenieść je wprost na powiekę dobrze jest sięgnąć po specjalną bazę do brokatów. Pigmentacja cieni, jak widzicie na swatchach, jest bardzo dobra, zadbać jedynie musimy o to, by a oku prezentowały się równie dobrze, a nawet lepiej. Mam nadzieję, że nieco przybliżyłam Wam ten produkt i zdecydujecie się na zabawę z barwami orientu.


Moja przyjaciółka, która jest wizażystką, zgodziła się, by wypróbować na mnie to cudo. Efekt moim zdaniem jest niesamowity. Niezbyt często możecie zobaczyć moją twarz tutaj, ale uwierzcie mi, że po zrobieniu make-upu nie poznałam siebie w lustrze. Makijaż oka to dowód na to, że cienie dobrze się blendują oraz mają dobrą pigmentację. W roli głównej "Rose Gold" z pomocą bazy NYX Glitter Primer. 


Serdecznie zapraszam Was na Fanpage Aleksandry Płońskiej, której dzieło, w pełnej okazałości, możecie podziwiać na zdjęciu wyżej. 

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.

kwietnia 17, 2017

Recenzja: Tony Moly - Banana Lip Balm.



Firmę Tony Moly zna każda kobieta, która, choć od czasu do czasu odwiedza Sephorę. Nie sposób oprzeć się uroczym opakowaniom, które wręcz zdobią drogeryjne półki. Na moim blogu mogłyście już przeczytać o kilku produktach tej firmy:

      Dziś słów kilka na temat balsamu do ust zamkniętym w małym bananie. Po pierwsze kosmetyk znajduje się na breloczku, który możecie przyczepić do kluczy lub telefonu. Jest niewielkich rozmiarów, co znaczy jedynie tyle, że może towarzyszyć Wam wszędzie. Jednak jest i druga strona medalu, a mianowicie fakt, że produktu nie znajduje się wiele w opakowaniu. Konsystencja przypomina nieco masełko do ust, które dość szybko się wchłania, lecz następuje to po nałożeniu jedynie niewielkiej ilości produktu. Jak przesadzimy z grubą warstwą, to nie zostanie on wchłonięta i pozostawi tłustą maź na naszych wargach, więc tutaj musimy uważać.


      Produkt delikatnie pachnie bananem. Zapach jednak nie jest tak intensywny, jak w przypadku kremu do rąk z tej serii. Ładnie nawilża i widocznie odżywia skórę ust. Możemy śmiało stosować go jako produkt pielęgnacyjny, a nie jedynie w formie gadżetu. Po regularnym stosowaniu wszystkim suchym skórką mówimy zdecydowane „Do widzenia” i śmiało możemy sięgać po matowe pomadki. Jeśli chodzi o wydajność, to jest ona dobra jak na taką pojemność, bo 7 g jest w stanie posłużyć nam przez cały miesiąc codziennego użytkowania. Jego cena jest dość wysoka, bo wynosi ona 35 zł, ale myślę, że warto, bo nie płacimy jedynie za ładne opakowanie, ale również za warty uwagi produkt skrywany w środku. Osobiście mówię mu zdecydowane tak i zabieram się do testowania pozostałych balsamów do ust tej marki w mojej kosmetyczce, czyli wisienki i małej pandy.

      Któraś z Was już używała lub skusiłaby się na nieco owocowe nuty w swojej pielęgnacji?
      Nowości w kosmetyczce - luty 2017.

      marca 27, 2017

      Nowości w kosmetyczce - luty 2017.

      Długo nie miałam czasu, by spokojnie siąść przed moim ukochanym laptopem i podzielić się z Wami recenzjami, nabytkami, przemyśleniami. Oto nadeszła ta chwila, gdy mogę pochwalić się jakie nowe produkty zagościły w mojej kosmetyczce w lutym tego roku. Jest tego trochę, a recenzję już niebawem, ponieważ większość z widocznych na zdjęciach produktów już przeszła testy. Pragnę również Wam oznajmić, że zapewne od kwietnia znajdziecie na blogu więcej z azjatyckiej pielęgnacji, bo już z niecierpliwością czekam na zamówione prze zemnie produkty. Książka "Sekrety Urody Koreanek" oraz moje obecne doświadczenie z marką Tony Moly sprawiły, że zaczęłam zgłębiać tajniki azjatyckiej pielęgnacji i wcielać je w życie w zaciszu własnej łazienki. Mam nadzieję, że temat Was zainteresuje. Teraz przejdźmy do nowości:


      Zamówienie z drogerii internetowej drogerianiemiecka.pl. Zaczęłam ostatnio korzystanie z platformy DressCloud.pl i tam dziewczyny bardzo często w swoich chmurkach pokazują zdjęcia produktów marki Balea. Zainteresowana musiałam wypróbować niektóre z zachwalanych przez nie kosmetyków. Tym oto sposobem w moje ręce wpadły takie produkty jak:

      • Żel pod prysznic jednorożec 
      • Żel do golenia Oriental Flower 
      • Peeling o ciała jagody i magnolia 
      • Mydło w płynie Pitaya & Cocos 
      • Maseczka -Melonowa Creme-Gel 
      • Maseczka biała herbata i wiśnia 
      • Maseczka minerały z morza martwego 
      • Kremowy żel pod prysznic Schoko Love 
      • Kremowy żel pod prysznic Marshmallow
      • Krem do rąk z pitają i kokosem


      Nasza rodzima marka Laboratorium Joanna ma nową kolekcję pielęgnacyjną Sensual. Rozpływam się nad jakością, zapachami i działaniem produktów, ale o tym wszystkim w osobnym, triumfalnym poście. Produkty, jakie widzicie na zdjęciu:

      • Krem do stóp suchej Kolagen Morski Sensual
      • Kremowy żel pod prysznic Sensual z aloesem
      • Balsam do ciała Sensual z proteinami jedwabiu 
      • Krem do rąk i paznokci kozie mleko


      Moja rodzinka pand z Tony Moly ciągle się powiększa. Tym razem luby obdarował mnie na święto zakochanych nowościami wprost z Sephory:

      • Tonymoly Panda's Dream Pocket Balsam do ust (mała panda)
      • Tonymoly Panda's Dream Dual Lip & Cheek (zarówno wersja różowa, jak i czerowno-pomarańczowa)


      Na zakończenie haulu wielka paczka nowości z Drogerii Natura:

      • KOBO PROFESSIONAL Ideal Cream Camouflage
      • KOBO PROFESSIONAL Illuminating Powder Palette
      • KOBO PROFESSIONAL Waterproof Liquid Liner
      • Nowe odcienie lakierów KOBO PROFESSIONAL Colour Trends: 62 SILKY NUDE, 63 GOLDEN BEIGE, 64 ROCKY GRAY, 65 LAVENDER TOUCH, 66 MAUVE TAUPE, 67 CHOCOLATE GLEAM, 68 MYSTIC BURGUNDY, 69 ADDICTING PINK, 70 CHARMING FLAMINGO, 71 TEMPTING APRICOT.
      • KOBO PROFESSIONAL Magic Correcting Stick
      • SENSIQUE Top Color Eyeshadow dostępne w dwunastu odcieniach: 201 BEIGE, 202 RUSSET, 203 COPPER, 204 PEARL BEIGE, 205 TERRACOTA, 206 SIENA, 207 IVORY, 208 COOL BROWN, 209 DARK CHOCOLATE, 210 LUNAR, 211 ROSE CHAMPAGNE, 212 PEARL BROWN.
      Jak podobają się Wam nowości? Może już niektóre z kosmetyków same testowałyście? 
      Jakie produkty przykuły Waszą uwagę i koniecznie chcecie ich recenzję zobaczyć na blogu?
      Copyright © Lifestyle by Ladyflower , Blogger