Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta. Pokaż wszystkie posty
DressCloud – recenzje, testowanie i kosmetyczne nowinki.

kwietnia 20, 2020

DressCloud – recenzje, testowanie i kosmetyczne nowinki.


Kwarantanna nadal trwa. Dziś znoszą obostrzenia dotyczące lasów i parków, czyt. rząd „ratuje” gospodarkę. Bardziej nazwać by się to chciało: zrobiliśmy coś, czego nie powinniśmy robić, bo zamknęliśmy Was w czterech ścianach i łamiemy Wasze prawa na każdym możliwym kroku, ale już możecie wyjść na spacer w maseczce. Podobno w lasach nie ma obowiązku ich noszenia, ale tutaj wolałabym nie spekulować na ten temat, bo nie sięgnęłam do pewnego źródła. Ja za to wiem, że pierwszy raz w życiu w zeszłym tygodniu miałam problem z zapięciem spodni. Tak, dobrze przeczytałyście pierwszy raz i był on dla mnie szokiem. Dlatego jutro przy okazji niezbędnych już zakupów spożywczych, bo w sklepie nie byłam już ponad 1,5 tygodnia i parę rzeczy się skończyło, a w lodówce już coraz bardziej panoszy się światło, planujemy kupić zestaw do badmintona i wyjść do pięknego parku na naszym osiedlu. Przecież jak wrócę do pracy to moja zerowa na ten moment kondycja od razu da mi się we znaki. Koniecznie muszę zacząć coś robić. Z akcji posprzątaj dom, 1000 rzeczy mniej itp. przeszłam w taki letarg. Jak w połowie marca, na początku tego koszmaru szło mi całkiem dobrze to teraz nie mam na nic energii. Mam nadzieję, że to zmiany pogody i chwilowy brak motywacji, a nie coś poważniejszego.
Recenzja: Sephora Favourites Lips Selection.

maja 21, 2019

Recenzja: Sephora Favourites Lips Selection.




Sephora Favourites Lips Selection.
Dostępny był jedynie stacjonarnie w Sephora. Teraz na półki drogeryjne wkroczył podobny zestaw czerwonych klasyków. Zastanawiam się nad jego zakupem, ale rzadko ten kolor gości na moich ustach.
Bardzo cieszy mnie fakt, że takie zestawy pojawiają się w polskiej Sephorze. W USA takie zestawy są bardzo popularne i tam wybór jest naprawdę spory, od zapachów przez zestawy do pełnego makijażu.

Przejdźmy do przedstawianego zestawu:
Cena: ok. 135 zł (ja ze zniżką 10% na karcie Sephora Black zapłaciłam 121,50 zł).

Co zawiera zestaw?:
- 1 Cream Lip Stain, Marvelous Mauve, Sephora Collection (full size),
- 1 Lip Injection, Too Faced
- 1 Artist Rouge M400, Make Up For ever (full size),
- 1 Liquid Matte Bombshell, Huda Beauty (full size),
- 1 Mini Studded Kiss Creme Lovecraft, Kat Von D (format podróżny).

Dwie matowe pomadki w płynie, 2 klasyczne pomadki (nude i klasyczna czerwień) oraz błyszczyk, który ma za zadanie powiększenie naszych ust. Idealny zestaw dla każdej kobiety. Klasyczne odcienie nude oraz elegancka czerwień na specjalne okazje.

Swatche pomadek z zestawu od góry:
1. Liquid Matte Bombshell, Huda Beauty.
2. Lip Stain, Marvelous Mauve, Sephora Collection.
3. Artist Rouge M400, Make Up For ever.
4. Lip Injection, Too Faced .
5. Mini Studded Kiss Creme Lovecraft, Kat Von D.

Krótkie recenzje produktów do ust:
Huda Beauty Liquid Matte Bombshell to matowa, płynna pomadka, która już na dobre zagościła w moich codziennych makijażach. Jest trwała, bo bez problemu zostaje na ustach do kilku godzin. Jedyne, o czym musimy pamiętać przy tego typu produktach to fakt, że przy nakładaniu go ponownie musimy usunąć jego resztki przed ponowną aplikacją. Nie można dokładać produktu, ponieważ tworzy nieestetyczny efekt. Produkt przyjemnie pachnie wanilią.

Sephora Collection Lip Stain, Marvelous Mauve w odcieniu mocno zabrudzonego różu to również matowa pomadka w płynie. Zapach tego produktu nie jest zbyt przyjemny, ale przynajmniej nie utrzymuje się długo. Trwałość nie jest zbyt dobra, bo znika po pierwszym jedzeniu lub piciu. Aplikacja prosta.

Klasyczna szminka w odcieniu krwistej czerwieni od Make Up For ever. Użyłam jej może raz. Jak dla mnie zbyt drapieżny kolor i rzadko uczestniczę w okazjach, na które taki makijaż byłby stosowny. Trwałość bardzo dobra. Ja jednak zawsze staram się nieco przypudrować tak intensywne odcienie. Przy tego typu pomadkach zdecydowanie preferuję te w płynie, które mają łatwiejszą aplikację.

Błyszczyk powiększający usta od Too Faced o nazwie Lip Injection to ciekawy produkt. Po nałożeniu pachnie nieco jak napój energetyczny, a przy jego aplikacji na ustach możemy poczuć mrowienie, a nawet lekkie szczypanie. Niestety nie należy do zbyt przyjemnych rzeczy, ale efekt jest zadowalający. Usta są zdecydowanie bardziej powiększone. Przy używaniu trzeba pamiętać o dobrym nawilżaniu ust na noc.

Szminka w formacie podróżnym od Kat Von D w odcieniu ciemnego nude. Nawet w minimalistycznej wersji opakowanie jest dopracowane jak te pełnowymiarowe czarne z wypustkami. Bardzo dobrze się aplikuje, a jej trwałość można porównać z tą od Hudy Beauty. Nie przesusza ust.

W takiej cenie jest to bardzo dobra okazja, bo po pierwsze możemy wypróbować produkty, nad których zakupem się zastanawiamy i mamy trzy pełnowymiarowe produkty, za które trzeba by zapłacić o wiele więcej w normalnej, drogeryjnej cenie (przykładowo pełnowymiarowa pomadka od Huda Beauty to koszt ok. 100 zł). Bardzo jestem zadowolona z zakupu i jak tylko będzie okazja, chętnie kupię kolejne takie zestawy.

Jakie jest Wasze zdanie na temat tego typu zestawów?
Moja kolekcja palet cieni GRUDZIEŃ 2018 cz. 1.

grudnia 22, 2018

Moja kolekcja palet cieni GRUDZIEŃ 2018 cz. 1.

Tak prezentuje się pierwsza część palet, na których dziś się skupimy. Drugą część postaram się Wam przestawić jak najszybciej. Jednak podział wydaje mi się tu najtrafniejszym rozwiązaniem.
Mamy tu 18 różnych palet cieni. Podzielę je ze względu na marki i pokażę wnętrza, bo to ono jest tu najważniejsze.
Zacznijmy od mojej ulubionej ostatnio marki, czyli od Hudy Beauty. Nie ukrywam, że na nową paletę NUDE czekam z niecierpliwością.


Nowości w kosmetyczce - maj 2017.

lipca 04, 2017

Nowości w kosmetyczce - maj 2017.

Już wiecie jakie kosmetyki zostały zużyte w maju, a teraz przedstawiam Wam produkty, o jakie powiększyła się moja kosmetyczka. Jest tego trochę, ale jak obojętnie przejść koło takich cudowności? Muszę koniecznie zacząć być bardziej asertywna, bo moja wishlista mimo kupionych produktów, zamiast się pomniejszać to rośnie w oczach.


Najcudowniejsza z paczek jaka przyszła w maju to zdecydowanie przesyłka ze sklepu internetowego koreadepart, a w niej urocza kolekcja marki It's Skin The Sesam Street. Ulicę Sezamkową bardzo lubiłam jako dziecko i widać nie uległo to diametralnej zmianie. 

Zawartość paczki:
Power 10 Formula Effector Essence VC Effector (serum z witaminą C)
Sesame Street Foot Mask (maska do stóp)
Sesame Street Hand Mask (maska na dłonie)
Sesame street Macaron Lip Balm Truskawkowa Abby (truskawkowy balsam do ust)
Marcaron Sugar Cushion 15g - Light Vanilla (cushion, czyli płynny podkład w poduszeczce)
Skin Marcaron Sugar Base Mint Chou (baza pod makijaż)

Maseczki płachcie, jakie tam znalazłam:
Elmo, Oscar, Ciasteczkowy potwór, Wielki Ptak
The Oozoo - Black Space Pore Caring Mask


Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć gratisy, jakie otrzymałam do zamówienia z kolekcją sezamkową od it's skin. 
Nie ma ich zbyt wiele jak na paczkę za niemalże 50 $, ale zawsze coś i takie niespodzianki sprawiają mi niemałą radość.

Na gratisy składały się:
Mizon - peeling cytrynowy
Heynature - Rozjaśniająca maseczka w płachcie
Etude House - Głęboko nawilżający krem do twarzy
Blithe - Nawilżające serum


Kolejne trzy paczki z prosto z Azji, które dotarły do mnie za pośrednictwem serwisu Ebay. Znalazłam w nich:
Baza pod cienie - Etude House Proof 10 Eye Primer 
Maseczka w płachcie -TONYMOLY Pikachu Moisture Mask Sheet (Pokemon Edition) 
Zestaw pięciu maseczek w płachcie - Missha Pure Source Cell Sheet Mask 5 Sheets
Kremy do rąk z Pokemonowej edycji od Tony Moly:
Pikachu - waniliowy
Bulbasaur - zielona herbata
Togepi - cytryna
Squirtle - kwiat lotosu
Fairy - Grejpfrut


To zdjęcie przedstawia pójście po produkty pierwszej potrzeby jak chleb, mleko, masło do Biedronki. Zakupy skończyły się jak zwykle pełną siatą smakołyków, a i bez kosmetyków się nie odbyło. Dział dla dzieci zawsze przykuwa moją uwagę. Zdecydowałam się na dwa produkty. Pierwszym z nich jest żel pod prysznic i szampon dla dzieci 2w1 Trolls Poppy. Świetnie, truskawkowo pachnie. Drugim kosmetykiem jest natomiast delikatna pianka do mycia o zapachu gumy balonowej. Zamierzam jej używać jako mydła do rąk.  Za całość zapłaciłam ok. 15 zł.


5 odcieni lakierów marki EvoNails. Znajdziecie je tutaj:

Wybrałam takie kolory jak:
214 - Crazy aurora
77 - quaint black
120 - Coffee
137 - Cotton candy
162 - Tiffany

Swatche niebawem na blogu, więc wypatrujcie.


Ostatnio mam straszny problem z miejscowymi zapaleniami skórnymi i nic nie mogę na to poradzić. Postanowiłam wytoczyć wojnę moim tzw. pryszczom i zakupiłam olejek z drzewa herbacianego marki skinfood do stosowania miejscowego. Trzymajcie w kciuki, by uspokoił mi nieco twarz i bym mogła cieszyć się ładną twarzą. 
Skinfood Tea Tree Spot Oil Kit - 8,31 $ - ebay


Zestaw 10 pędzli Unicorn w kolorze Rose Gold. Przyjemne, delikatne włosie, idealnie wykonuje się nimi makijaż. Zobaczymy, jak będzie po praniu. Jedynie tego się boję.
W cenie 9 $ mamy pięknie wyglądający, dobrze spełniający swoje zadanie zestaw pędzli do makijażu. Kupione na ebay'u.
10pcs Pro Unicorn Face Eyeliner Brush Thread Cosmetic Make Up Flat Brushes Sets - ebay


3 kosmetyczki, które można wykorzystać również jako piórniki. 
Przeurocze opakowania mi jednak posłużą jako podróżna kosmetyczka, opakowanie na kosmetyki na usta i kredki do oczu.
Wybrałam trzy motywy: Blue stitch, Totoro, Yellow duck.
Każda z nich kosztowała 1,22 $. Kupione na ebayu.


Nowości prosto z Drogerie Natura. Co tym razem proponują nam marki Sensique, KOBO Professional oraz My Secret?:
KOBO Professional Anti Redness Make-up primer
KOBO Professional Pearly Cream Eye Shadow w 4 kolorach: 01 Soft Peach, 02 Aqua Blue, 03 Copper, 04 Champagne
KOBO Professional Matte Lips Lipstick w pięciu kolorach: 421 Mandarine, 422 Raspberry Kiss, 423 Lechee Tree, 424 Night Butterfly, 425 Glass of Wine
KOBO Professional Pearly Blush Palette
My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette w trzech kompozycjach kolorystycznych: Magical Girl, Tropical Romance, Naked Beauty
My Secret Design Your Eyebrow Color Wax dostępny w dwóch odcieniach
My Secret Design Your Eyebrow Gel Mascara


Ciąg dalszy nowości z Drogerii Natura:
My Secret Glam & Shine Eye Shadow (6 kolorów)
My Secret Design Your Eyebrow (kredka do brwi)
My Secret Cosmic Effect Mascara
Sensique CC Cream Hydrating Colour Correcting (4 odcienie)
Sensique Strobe Lighting Pearls
My Secret I Love Matte Lips 2in1 (7 kolorów)
My Secret Posh Girl VoumeMascara
My Secret Contouring Stick with Sponge


Lakiery do paznokci marki Sensique, które również znajdziecie jedynie w Drogeriach Natura. W serii dostępnych jest siedem kolorów i żelowy TOP: 01 TOP, 02 VIBRANT PINK, 03 FUCHSIA PINK, 04 VIVID RED, 05 SHOCKING CORAL, 06 CORAL REEF, 07 INNOCENT PEACH, 08 DOVE GRAY.


Na koniec jak zwykle masa próbek, które otrzymałam wraz z azjatyckimi zamówieniami. Mam nadzieję, że ta praktyka wejdzie w nawyk również polskim sprzedawcom.

Jak podobają się Wam moje nabytki maja? O jakie ciekawe produkty powiększyły się Wasze kosmetyczki w ostatnim czasie?
Recenzja: Limitowana Złota Kolekcja od KOBO Professional.

stycznia 31, 2017

Recenzja: Limitowana Złota Kolekcja od KOBO Professional.


Złota, limitowana kolekcja od KOBO Professional, prezentowana w zapowiedziach na blogu już w całości w mojej kosmetyczce. Przetestowałam już wszystkie produkty i mogę się z Wami podzielić rzetelną recenzją. Pod lupę tym razem trafiły matowe pomadki, pigmenty, trójkolorowa paleta róży oraz rozjaśniacz do podkładu, który był pierwszym tego typu kosmetykiem, który trafił w moje ręce. Wszystko zeswtchowane tak byście mogły zobaczyć napigmentowanie.



Zacznijmy od pięciu matowych szminek w perfekcyjnie moim zdaniem dobranych odcieniach. Należę do osób, które w swojej kolekcji mają już sporo krwistych czerwieni, a cielistych kolorów niezbyt dużo, więc ucieszył mnie fakt, że tym razem marka postawiła na neutralne kolory i jedynym wyróżniającym się tu z tłumu jest numer 413 Burned Ruby, czyli intensywna burgundowa pomadka, która wpada nawet w lekki fiolet. Reszta odcieni jak widzicie, jest w dość naturalnych tonacjach i idealnie nadaje się do noszenia na co dzień. Złote, eleganckie opakowania zamykają się przy pomocy magnesu, co jest sporym ułatwieniem w użytkowaniu, a dodatkowo możemy mieć pewność, że kosmetyk jest szczelnie zamknięty.

Pigmentacja jest bardzo dobra, na dłoni widzicie po 2 warstwy szminek. Aplikacja jak w przypadku innych klasycznych, matowych pomadek nie sprawia najmniejszego problemu. Trwałość to dobrych kilka godzin nawet z jedzeniem i piciem. Jeśli czytacie mój blog w miarę regularnie, wiecie, że raczej należę do fanek płynnych, matowych pomadek. Jednak te jak najbardziej trafiają w mój gust i swoją jakością dorównują tym o mojej ulubionej konsystencji. Charakterystyczne dla pomadek KOBO Professional jest to, że w zapachu można wyczuć lekkie aromaty wanilii. Mnie to jak najbardziej odpowiada, lecz niektóre z osób twierdzą, że przypomina im to „zapach babcinej szminki”. Nie wiem, czy słusznie, czy nie, ale jeśli nie należycie do fanek słodkich nut zapachowych, przed zakupem powąchajcie tester przy szafie.



Przejdźmy teraz do tych małych, uroczych słoiczków, w którym wnętrzu kryją się sypkie pigmenty. W kolekcji znajdują się 4 odcienie. Lekkie, iskrzące drobinki znajdziemy w chłodnych i ciepłych barwach. Trudno uchwycić ich piękno na zwykłych pokazowych zdjęciach. Kręciłam ręką na wszystkie strony, lecz to najlepsze ze zdjęć, jakie udało mi się wykonać. Dwa z pigmentów sprawdzą się jako cienie, a pozostałe jako podkreślenie bazowego koloru. Ja zwykle używałam ich w duecie albo z bardzo jasnymi, matowymi cieniami (biały, jasny beż, szary) lub z ciemnymi (czarny, granat). W obu przypadkach prezentują się niebanalnie i moim zdaniem dodają tego „czegoś” do naszego błysku w oku.

Aplikacja jest dość prosta, jednak nie polecam stosowania ich bez bazy lub innego cienia, bo nałożone na „gołą” powiekę mają tendencję do osypywania się. Przy rozprowadzaniu również trzeba dokładnie pozbyć się nadmiaru z pędzelka, bo inaczej nie tylko powieki, ale i policzki będą się świecić. Stosowanie nie odbiega od tego, co przeżyłam z innymi tego typu produktami (np. pigmentami Barry M). Opakowania również nie sprawiają najmniejszego problemu, a ściągnie nadmiaru produktu, możemy robić nad nakrętką, tak by nie marnować cennego kosmetyku. Trwałość zwykle zależy od cienia bazowego, pigment sam nie odlepia się od niego i nie osypuje. Uwielbiam stosować je do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka lub dolnej powieki.



Paletka róży z niebanalnymi trzema odcieniami z początku mnie lekko przeraziła, bo rzadka sięgam po tak ciemne kosmetyki do kości policzkowych. Jednak przy bliższym spotkaniu polubiłyśmy się i jest niemalże nierozłączna ze mną. Jak widać na zdjęciu kolory, które widoczne są w opakowaniu, na dłoni już nie wydają się aż tak mocne, co daje nam większe prawdopodobieństwo, że nie będziemy wyglądać jak matrioszki. Ja najbardziej polubiłam się ze środkowym odcieniem. Paletka skonstruowana jest tak, by każda z nas mogła w niej znaleźć odcień dla siebie na pasującą okazję. Do dziennego makijażu sięgniemy po pomarańcz lub róż, a do wieczorowego po ciemniejszy kolor. Pamiętajcie jednak, by nie nakładać dużo warstw. W moim przypadku zadowalający efekt osiągam już po dwóch machnięciach pędzlem. Następnie jedynie rozcieram, tak by rumieniec wyglądał naturalnie.

Opakowanie to klasyczna, otwierana paletka z przeźroczystym wieczkiem. Najdłużej miałam róże około dziesięciu godzin na swoich policzkach i nie wymagały żadnych poprawek. Myślę, że taki czas jest satysfakcjonujący. Produkt nie osypuje się podczas nakładania, ładnie się rozprowadza i po roztarciu można uzyskać naprawdę naturalny efekt rumieńca. Róże są jak najbardziej matowe, nie ma w nich żadnych drobinek. Jeżeli nie macie jeszcze u siebie podobnego produktu, radzę się pośpieszyć, bo z tego, co mi ptaszki ćwierkają, już w wielu drogeriach produkty ten został wyprzedany.



Ostatnim, zaskakującym produktem z tej kolekcji jest rozjaśniacz do podkładu. Widząc komentarze pod postami na instagramie Drogerii Natura, mam nadzieję, że na stałe umieszczą ten kosmetyk w stałej ofercie. Na zdjęciu pokazałam, że o ton jesteśmy w stanie „wybielić” barwę fluidu. Sam produkt wygląda niczym korektor, a po zmieszaniu go z podkładem nie zmienia on w żaden sposób jego konsystencji ani trwałości.

Pierwszy kosmetyk tego typu, z jakim się spotykam i jestem pozytywnie zaskoczona, że żadna inna marka nie ma jeszcze go w ofercie. Szczególnie zimą, gdy promienie słoneczne nie goszczą na tyle długo na mojej twarzy, by zmienić jej kolor, nawet najjaśniejsze odcienie podkładów są dla mnie wyzwaniem, bo często nie pasują do mojej naturalnej barwy cery i wspomagałam się do tej pory sypkimi pudrami. Za każdym razem musiałam uważać, by nie powstał na mojej twarzy nieestetyczny efekt maski. Już nie muszę się tym przejmować, bo z rozjaśniaczem jestem w stanie uzyskać odcień, który w pełni mnie satysfakcjonuje.

Nie wiem jak Wy, ale ja zakochałam się w tej kolekcji i mam nadzieję, że więcej tego typu produktów będzie gościć w naszych polskich szafach kosmetycznych. Od szminek po rozjaśniacz wszystko u mnie sprawdziło się rewelacyjnie. Z niecierpliwością czekałam, aż będę mogła przyjrzeć się złotką z bliska. Byłam pełna nieuzasadnionych obaw, że mam zbyt wielkie oczekiwania i przeżyję rozczarowanie, jednak nic takiego na szczęście nie miało miejsca. Wam mogę jedynie poradzić wizytę w najbliższej Drogerii Natura i przygarnięcie kosmetyków z tej limitowanej edycji o ile jeszcze jakieś znajdziecie w swoich szafach. Życzę Wam udanych łowów. Może macie już coś z tych produktów u siebie w kosmetyczce? Jeśli tak to zapraszam do dzielenia się opinią w komentarzach.

Copyright © Lifestyle by Ladyflower , Blogger