Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik czytelniczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik czytelniczy. Pokaż wszystkie posty
Kącik czytelniczy: „Pocałunek kata” Mons Kallentoft.

maja 06, 2019

Kącik czytelniczy: „Pocałunek kata” Mons Kallentoft.

Jak kilka zdjęć w mediach społecznościowych może zmienić życie grupy nastolatków?


Moje pierwsze spotkanie z komisarzem Malin Fors. Na półce czekają jeszcze dwie książki Monsa Kallentofta, ale po lekturze “Pocałunku Kata” zdecydowanie szybko ten fakt ulegnie zmianie. Dawno książka mnie aż tak nie pochłonęła.

Autor w niebanalny sposób buduje napięcie, łączy kilka wątków i spektakularnie rozwiązuje sprawę. Rozpoczynając lekturę, nie spodziewałabym się takiego finału. Książka moim zdaniem posiada wszystkie rzeczy, jakie powinien mieć dobrze napisany thriller.

Krótkie rozdziały i “uciekające” strony powodują tylko coraz większą chęć poznania kolejnego elementu układanki. Widzimy doskonale problemy, z jakimi zmaga się główna bohaterka i jej walkę z nałogiem. Komisarz Malin Fors już od pierwszych stron powieści nie jest typowym detektywem, nie działa według znanego mi z innych kryminałów schematów. Jej postać jest bardzo intrygująca. Podejście do życia tej kobiety może fascynować. Z jednej strony jest matką i policjantką, a z drugiej walczy ze swoją mroczną stroną.

Co do klasyfikacji tej książki może pojawiać się wiele wątpliwości. Łączy mocne akcenty kryminału z odrobiną thrillera, a momentami nawet horroru. Opis zmiażdżonego ciała między dwoma samochodami przyprawił mnie o ciarki na plecach. Autor w bardzo realistyczny sposób uzmysławia nam kruchość ludzkiego życia. Jego opisy są tak wyraźne, jak byśmy byli naocznymi świadkami zdarzenia.

Polecam szczególnie osobom, które lubują się w takich gatunkach, ale nie tylko. “Pocałunek kata” jest tak dobrze napisaną powieścią, że posunę się do stwierdzenia, że każdemu przypadnie do gustu ta historia. Ja dawno nie przeżyłam podczas lektury czegoś tak niezwykłego.
Kącik czytelniczy: "Grzesznica" Dorota Wachnicka.

kwietnia 22, 2019

Kącik czytelniczy: "Grzesznica" Dorota Wachnicka.

Każdy z nas ma jakąś przeszłość. Wspomnienia, jakie nosimy w sobie, często wpływają na naszą osobowość. Jednak nie ma na świecie osoby, która nie zrobiłaby rzeczy, o której wolałaby zapomnieć. Tajemnicy, której wyjawienia najbardziej się obawia. Sam tytuł książki autorstwa Doroty Wachnickiej - “Grzesznica” nie pozostawia wątpliwości, że główna bohaterka ma sporo za uszami.



Dominika w przeszłości zwykła wieść luksusowe życie u boku wpływowych i zamożnych mężczyzn, którzy wynajmowali ją do towarzystwa. Podobno najstarszy zawód świata, ale od samego początku postrzegany jako haniebny. Kobieta mimo tego, kim była w przeszłości, obecnie wiedzie normalne życie u boku ukochanego męża. Matka dwójki pociech. Zanim zaczniecie oceniać, kim była, to pozwólcie, że przedstawię Wam Michała, kolegę z pracy Dominiki. Bogobojny ojciec, głowa rodziny. Na pierwszy rzut oka przykład godny naśladowania. Bardzo chętnie oceniający czynnych bliźnich przez pryzmat wiary. Nie dajcie się jednak zwieść i nie zapominajcie, że to właśnie on rozpoczyna spór toczący się przez całą akcję powieści.

Nie chcę Wam zdradzać fabuły, bo jeżeli to zrobię, to siadając do lektury tej powieści, będzie ona miała mało do zaoferowania czytelnikowi. Jedną z rzeczy, która działała na plus tej książki, był fakt, że często zastanawiałam się “czy do tego dojdzie, czy też nie?”. Historia nie jest banalna, jak mogłoby się wydawać, a zakończenie zaskakuje. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.

Po skończeniu lektury pozostało mi jedno pytanie: “co jeśli byłabym na miejscu głównej bohaterki, czy tak samo wolałabym skończyć tę historię?”. Po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw sądzę, że postąpiłabym ponownie, gdybym tylko potrafiła utrzymać swe emocje na wodzy. Niestety nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji w moim życiu, bo tak jak wspominałam na początku to wspomnienia i nasza przeszłość w dużej mierze sprawia jakimi osobami jesteśmy, a ja nigdy nie zdecydowałabym się na rozpoczęcie swojego dorosłego życia od bycia damą do towarzystwa żadnego rodzaju. Niestety moje sumienie, by mi na to nie pozwoliło.
Kącik czytelniczy: "Sztuczna broda Świętego Mikołaja" Terry Pratchett.

lutego 22, 2019

Kącik czytelniczy: "Sztuczna broda Świętego Mikołaja" Terry Pratchett.



Osoby w moim wieku, tak zacznę poważnie i co najmniej jakbym miała z pięćdziesiątkę na karku, a co, które kiedykolwiek interesowały powieści fantasy, z pewnością słyszały o „Świecie Dysku” Terry’ego Prechetta. Sama przeczytałam ze dwie części tej sagi, niestety, ale jedyne co pamiętam to fakt, że urzekły mnie połączenia słów i pięknie zdobione okładki. Zdecydowanie, jak tylko uda mi się zrealizować swoje plany czytelnicze na najbliższy okres, muszę z powrotem sięgnąć po te lektury.

Nawet po śmierci tak wybitnego autora możemy dalej cieszyć się jego twórczością. Po „Odkurzaczu czarownicy”, czyli zbioru przekomicznych opowiadań, zdecydowałam się znów zanurkować w nieco infantylny, wykreowany świat ze sporą dawką humoru, tym razem jednak w świątecznym klimacie.

„Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to świetna pozycja czytelnicza na okres około świąteczny i nie tylko. Lekturę poleca się czytać na głos najmłodszym, ale zapewne ja nie sprawdziłabym się w tej roli, ponieważ jak to z opowiadaniem bardzo zabawnego kawałem u mnie bywa, nim dobrnę do końca historii, w połowie zaczynam rechotać i nie jestem w stanie przestać, by wydusić z siebie słowo.

Terry Prechett proponuje nam zabawne spojrzenie nie tylko na Świętego Mikołaja, ale na różne tradycje świąteczne. Wybuchające, olbrzymie ciasta, babcie z potworami śnieżnymi jako domowymi pupilami to tylko niektóre z przykładów. Wyobrażacie sobie oskarżenia Mikołaja o włamania do domów lub pracującego w zoo na drugim etacie?

Zazdroszczę tak złożonej wyobraźni, która pozwoliła stworzyć te niesamowite historie. Całość powieści jest skonstruowana w taki sposób, że najmłodsi nie będą mieli problemu ze zrozumieniem poszczególnych opowiadań, a i dorosły uśmiechnie się przy lekturze, nie wierząc w irracjonalność opowiadań.

Bardzo przyjemnie spędziłam kilka chwil z tą książką. Podczas czytania nasze oko umilą również rysowane bardzo specyficzną kreską szkice. Całość jest przepięknie wydana w twardej oprawie, a na tytułowej stronie widnieje niesforny Mikołaj w ozdobie złotych, pięknych liter. Polecam lekturę z pociechami lub bez. Wybór należy do Was.


Kącik czytelniczy: "Diablero" F.G. Haghenbeck.

lutego 18, 2019

Kącik czytelniczy: "Diablero" F.G. Haghenbeck.



Tytuł, który wymówiony przeze mnie co drugi raz poprawnie, „Diablero” oznacza osobę zajmująca się zawodowym łapaniem demonów i innych istot nadprzyrodzonych. Powieść ta jest połączeniem thrillera i horroru. Osobiście nie przepadam za horrorami, bo przerażające opisy potrafią mojej wyobraźni płatać figle, jak i ekranizacje, tak i literaturę tego gatunku staram się omijać szerokim łukiem. Jednak tutaj mamy wersję light połączoną z niebanalnym scenariuszem wydarzeń.

Elvis Infante, główny bohater powieści, to oczywiście tytułowy „Diablero”. Ja pokusiłabym się o porównania go do szamana lub innego przywoływacza wszelkiego rodzaju demonów, strzyg i upiorów. Niebanalne zajęcie, które przynosi mu dość dobre zyski. Jak tego dokonuje? Otóż moi drodzy, autor wita nas w świecie, gdzie na międzynarodowym, czarnym rynku nie handluje się ludźmi, narkotykami czy też bronią, a istotami nadprzyrodzonymi. Z początku zaczęłam zastanawiać się, w jakim celu łapane są demony, dlaczego są tak cenne i do tego klasyfikuje się je na grupy w zależności od ich mocy. Odpowiedź jest bardzo prosta, służą one do walk. Są specjalnie szkolone, a następnie zamożni ludzie stawiają wysokie zakłady o to, który z nich wygra daną bitwę.

Smuci mnie nieco fakt, że od zarania dziejów rozrywką ludzkości jest patrzenie na sprawienie bólu, triumf zwycięstwa. Walki gladiatorów w starożytnym Rzymie, teraz sztuki walki. Ludzie uwielbiają oglądanie takich widowisk. Tylko ja nigdy nie rozumiałam dlaczego. Nielegalne bijatyki, a tutaj motyw walki sił nadprzyrodzonych. Niestety tego nie rozumiem, ale na moje szczęście autor nie drążył długo tego tematu. Skupił się przede wszystkim na sposobie łapania „zawodników” i samej historii Elvisa Infante oraz na faktach, które sprawiły, że teraz jego życie wygląda tak, a nie inaczej.

Odczucia po przeczytaniu książki miałam pozytywne. Nie wywołała we mnie szczególnego zachwytu, ale bardzo przyjemnie spędziłam jeden wieczór z tą powieścią. Nie jest ona wymagająca, fabuła pozwala nam dać się wciągnąć. Nie brakuje akcji, a opisy demonów wcielonych w ludzkie ciało są w stanie pobudzić naszą wyobraźnię i nieco przyprawić nas o ciarki na plecach. Niebezpieczeństwa czyhające co krok przy łapaniu bardziej niebezpiecznych demonów dają nam nieco do myślenia, do czego jest się w stanie posunąć człowiek w celu zdobycia małej fortuny.

Zastrzeżeń jednak mam kilka. O ile wtrącenia angielskie nie sprawiają mi najmniejszego problemu, ponieważ znam ten język, o tyle wplątane słowa hiszpańskie już bardziej mi uprzykrzały tę lekturę. Nie lubię nie rozumieć słów, więc kilkukrotnie musiałam sięgnąć po słownik. Różne czasy akcji sprawiały, że nieco gubiłam się w wydarzeniach przy pierwszych takich zabiegach autora, jednak już w miarę przeczytanych stron udało mi się złapać rytm czytania i przestałam zupełnie zwracać na to uwagę.

Podsumowując, w kilku zdaniach jak najbardziej ta powieść jest dla osób, które poszukują książki niezbyt wymagającej na kilka godzin oderwania od rzeczywistości. Zagorzałym fanom horrorów nie przypadnie ona jednak do gustu, ponieważ najzwyczajniej jest mało straszna. Zdecydowanie bardziej jednak polecam przeczytanie tej książki niż serial. Niestety, może spodziewałam się po ekranizacji zbyt wiele, ale moje wyobrażenie zupełnie nie pokryło się z wizją reżysera.
Kącik czytelniczy: David Gemmell "Troja. Pan Srebrnego Łuku."

kwietnia 07, 2016

Kącik czytelniczy: David Gemmell "Troja. Pan Srebrnego Łuku."



Pamiętam jak dawniej chętnie sięgałam po książki typu mity starożytnej Gracji lub Rzymu. Do dziś chętnie wracam do niektórych opowieści. Zacięte walki, bohaterskie czyny, przepełnione mrokiem przepowiednie, kobiety o boskiej urodzie to wszystko znajdziemy w książce autorstwa Davida Gemmell'a "Troja. Pan Srebrnego Łuku."
Kącik czytelniczy: Stosik marzec/ kwiecień.

marca 22, 2016

Kącik czytelniczy: Stosik marzec/ kwiecień.


Nie czytam ostatnio dużo, bo najzwyczajniej brak mi czasu. Nadeszła jednak pora gdzie zamierzam konsekwentnie znaleźć go trochę na lekturę.
Copyright © Lifestyle by Ladyflower , Blogger