22:18:00

Denko luty i marzec 2017.


Nie tylko samymi zakupami człowiek żyję. Ja niesamowicie cieszę się, gdy udaje mi się zużyć kosmetyk do końca. Wreszcie udało mi się założyć w szafce w łazience "denkowe pudełko" i skrupulatnie odkładać puste opakowania.  Lista produktów, które dosłownie wykończyłam w marcu i pod koniec lutego:
  1. Yope- figowe mydło do rąk
  2. Balea- mydło w płynie Pitaya & Cocos 
  3. Isana- Kremowy żel pod prysznic z ekstraktem z magnolii do skóry suchej Elegance
  4. Isana- Krem pod prysznic o orzeźwiającym zapachu Keep Calm
  5. Tołpa- Green Matujący żel-peeling do mycia twarzy
  6. Ziaja- Liście Manuka, Krem nawilżający balans korygująco-ściągający
  7. Natura Care- Regenerujący krem do rąk
  8. Cettua- Nose Strips, paski oczyszczające na nos
  9. Lovely- Tusz do rzęs Curling Pump Up Mascara 
  10. Skin79 - Clean-on 2 STEP nose pack 
  11. Natura care- Nawilżająca maseczka do twarzy
  12. Natura care- Oczyszczająca maseczka do twarzy
  13. Balea- Maseczka minerały z morza martwego 
  14. Balea- Maseczka -Melonowa Creme-Gel 


Jestem wielką fanką żeli pod prysznic marki Isana. Po pierwsze są tanie, a po drugie dobre. Te dwa powody moim zdaniem są przekonujące, by je nabyć i zużywać. Elegance ma kremową konsystencję i przyjemny, lekko kwitowy zapach. Wersja z Koalą jest cytrusowa, orzeźwiająca, idealna na poranne przebudzenie. Opakowanie z misiem kryje w sobie dość gęsty żel, który wydaje mi się, że jest wydajniejszy niż elegancka opcja. Oba zużyte z nieukrywaną przyjemnością.

Pracując z żywnością mam manię mycia rąk. Zużywam dość sporo pompkowych milusińskich i wkładów do nich. Figowego bażanta z Yope nie będę bliżej opisywać, ponieważ rozprawkę na jego temat możecie przeczytać już w jednym z poprzednich artykułów. Po pierwszej styczności z marką Balea jestem pewna, że to nie nasza ostatnia przygoda. Mydełko o zapachu pitaji i kokosa rozbudza zmysły, a po aplikacji kremu do rąk z tej samej serii byłam wniebowzięta. 


Matujący żel-peeling do mycia twarzy od tołpy zakupiłam w biedronce ok. 3 miesiące temu. Dzielnie czekał na swoją kolej. Bardzo ładnie oczyszcza, lecz jeśli chodzi o stosowanie go jako peeling, mówię zdecydowanie nie, bo drobinki są zbyt duże i jedynie lekko masują naszą cerę. Przyjemnie, świeżo pachnie i polecam stosowanie zarówno rano, jak i wieczorem. Wydajność oceniłabym jako dobrą, bo opakowanie starczyło mi na około półtora miesiąca. 

Krem nawilżający Liście Manuka z oczyszczającej serii od Ziaji. Mam w zapasie jeszcze jedno opakowanie, ale zaprzestałam stosowania i leżały sobie tak i czekały (aż sobie sklerotyczka o nich przypomni), więc w ostatnim miesiącu, gdy jego data ważności jeszcze nie przekroczyła deadline, postanowiłam, że wrócę do delikwentów. Lekki, szybko wchłaniający się produkt, z niskim filtrem przeciwsłonecznym. Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż. W lecie zamierzam sięgnąć jednak po coś z mocniejszą ochroną przed promieniami UVA i UVB. 

Krem do rąk od Natura Care, który pokochałam od pierwszego użycia i wychwalałam już na blogu. Sądzę, że jedna pieśń triumfalna wystarczy.


Z kolorówki mamy tylko jeden produkt, czyli kultową już żółtą maskarę od Lovely. O ile dobrze pamiętam to moje czwarte zużyte opakowanie. Maskara ładnie wydłuża i rozczesuje rzęsy. Spokojnie wytrzymuje cały dzień. Szkoda jedynie, że nie jest wodoodporna. Jednak w takiej cenie nie znajdziecie nic lepszego.

Maseczki i paski oczyszczające:
Cettua- Nose Strips, paski oczyszczające na nos
Dwa pierwsze spotkania to była totalna klęska. Kompletnie nic nie "wyciągnęły", a jedynie zostawiły trochę kleju na nosie. Jednak po oglądnięciu tutoriali na temat czarnych, cudownych masek z węglem zawsze dziewczyny "otwierały pory" przy pomocy ciepłego ręczniczka nałożonego na wybraną część twarzy. Postąpiłam tak samo, przykleiłam plasterek, lekko zwilżyłam i może nie było efektu "Wow", ale odrobinę zanieczyszczeń usunęły.

Skin79 - Clean-on 2 STEP nose pack 
Maseczka marki SKIN79 z jeżykiem. Zestaw dwóch płatków na nos ma na celu usunięcie naszych zanieczyszczeń skóry oraz działanie kojące na tę partię twarzy. Do kroku pierwszego, czyli oczyszczania mam pewne zastrzeżenia, bo mimo wcześniejszego otwarcia porów niewiele zaskórników "wyszło z nosa", może lepszym byłoby tu stwierdzenia "zostało wyrwanych". Jednak drugi krok, czyli kojący plaster żelowy już jak najbardziej przypadł mi do gustu i może jedynie w moim odczuciu, ale jednak zauważyłam, że moje zaskórniki zrobiły się jaśniejsze, a skóra na nosie ewidentnie odświeżona.

Balea- Maseczka minerały z morza martwego 
Maseczka ładnie pachnie, dosłownie czujemy jakbyśmy właśnie stali na brzegu morza. Zakwalifikowałabym tę woń do świeżych aromatów. Maska ma szary kolor i jest dość szorstka. Zmywając ten produkt, fundujemy sobie dobry peeling twarzy. Po zmyciu mazi nasza skóra jest widocznie odświeżona, promienna i delikatna w dotyku (zużyte na razie 1/2 maseczki, mam jeszcze drugą saszetkę). Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

Balea- Maseczka -Melonowa Creme-Gel 
Przyjemnie, świeżo i owocowo pachnąca maseczka. Żelowa konsystencja sprawia, że mimo takiej samej objętości jak w przypadku produktu z minerałami z morza martwego, ten starcza na dwie aplikacje. Ładnie nawilża i odświeża skórę. Po zmyciu mamy lekki efekt ściągnięcia, ale szybko on mija. Zastrzeżenie dla osób z wrażliwą skórą, skłonną do alergii- może uczulać. Ja na szczęście nie mam żadnych negatywnych reakcji organizmu na produkty tej marki.

Natura care- Nawilżająca maseczka do twarzy
Nowe maseczki od Natura care. Pierwsza przeze mnie przetestowana, czyli nawadniająca ma za zadanie sprawić, by nasza skóra była gładka i nawilżona. Delikatnie pachnie. Nie zmywamy jej intensywnie wodą, lecz nadmiar ścieramy wacikiem z twarzy. Ładnie i szybko się wchłania, a po aplikacji nasza skóra wygląda świeżo. Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

Natura care- Oczyszczająca maseczka do twarzy
Oczyszczająca maseczka ma dość intensywny zapach w ziołowym tonie. Zieloną papkę nakładamy na twarz i po 15 minutach zmywamy intensywnie wodą. Szczerze powiem, że skóra po niej oprócz tego, że jest ładnie odświeżona, to dodatkowo mniej widoczne stają się zaskórniki i wszelkie niedoskonałości. Zdecydowanie pomaga w uspokojeniu wszelkich stanów zapalnych skóry. Jedna saszetka starcza na dokładnie jedną aplikację.

Jak Wasze zużycia?
Znacie prezentowane prze zemnie produkty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Serdecznie dziękuję za komentowanie postów.
Komentarze obraźliwe będą od razu usuwane.
Jeśli zadałaś pytanie sprawdź odpowiedź pod postem pod którym je zadałaś :)

Copyright © 2016 Lifestyle by Ladyflower. , Blogger